Moze wszyscy zamiast czepiac sie owych słów piosenki zapytali by w koncu autor tekstu o znaczenie jego ? i wtedy dopiero marudzili . Bo przyznam jak dla mnie to zaden polski zespół nie ma tekstu dobrego bo niby jaki ?
perfekt ? nie płacz ewka ?
De su ? zycie cudem jest ?
Varius Manx - Orła Cień ?
Kazik 12 groszy ?
T love Bóg ?

· 

Hmm to może muzyka. I tu chyba najwyrażniej widać, że dzięki niej pokolenia się łączą. takie zespoły polskie jak np Perfekt sa słuchane poczynając od starszych a konczac na nastolatkach. A to co ich łaczy (wg mnie o godzinie 23:18 niedokonca trzezwo myslaca ) to teksty piosenek (mi.) które sa tak samo aktualne dzis jak i 10, 20, 30 lat temu i wyrazaja ten sam bunt... ło matko bredzisc zaczynam wiec juz koncze. Pomysle jeszcze nad tym troszeczke jak cos wymysle to tu cos jeszcze napisze

Tą runde chcemy zacząć od nauczenia sie tych dwóch nowych piosenek,
Jak bedziemy umieli je na perfekt
To będą następne nowe piosenki!!
teraz skupiamy sie tylko na tych dwóch!

Pierwsza próba odbędzie się na prezentacji (postaramy sie zrobic kartki z tekstem tych piosenek)

Pieśn I

Ruch HaKaeS, Każdy nas zna, Niebieska Erka to Znak Chorzowa
Niech Caly swiat Popatrzy tu jak bawi sie CHorzowski Ruch
Oleee Oleee Oleee Oleee Oleee Ole na bialym tle
Ole Ole Ole Ole Niebieska Erka Mieni sieeeee

http://niebieska.erka.to.znak.chorzowa.patrz.pl

Pieśń II

Święte barwy swe wznieś
i zaśpiewaj z nami tę pieśń
niech patrzy cały świat
jak Ruch Chorzów gra

a więc naprzód, naprzód idz w bój
ukochany klubie ty mój
przy tobie nasza brać
na wieki będzie trwać

na melodie
http://www.youtube.com/watch?v=pb643AQBtG8

WSZYSCY DO MŁYNA I NA NIEBIESKO

Tą runde chcemy zacząć od nauczenia sie tych dwóch nowych piosenek,
Jak bedziemy umieli je na perfekt
To będą następne nowe piosenki!!
teraz skupiamy sie tylko na tych dwóch!

Pierwsza próba odbędzie się na prezentacji (postaramy sie zrobic kartki z tekstem tych piosenek)
[b]
Pieśn I

Ruch HaKaeS, Każdy nas zna, Niebieska Erka to Znak Chorzowa
Niech Caly swiat Popatrzy tu jak bawi sie CHorzowski Ruch
Oleee Oleee Oleee Oleee Oleee Ole na bialym tle
Ole Ole Ole Ole Niebieska Erka Mieni sieeeee

http://niebieska.erka.to.znak.chorzowa.patrz.pl

WSZYSCY DO MŁYNA I NA NIEBIESKO


Czemu tego nimozna spiewoc??wiem ze ksero ale ten tekst jest cołkiem inny??

· 

Może wielką fanką Perfektu nie jestem aczkolwiek znam wiele ich piosenek i z więką przyjemnością słucham coponiektóre. Szczególnie lubie ich ballady, a tytułów tych najpopularniejszych i najpiekniejszych przytaczac chyba nie musze... ;) Zgodzę się ze stwierdzeniem że jest to zespół - klasyk. Legenda polskiej muzyki, która zdobyła i nadal zdobywa serca. Składam niski ukłon za naparwde bardzo dobre teksty.

--
Ilyë i né olorelya,
I ná ar nauva apalúmessë,
Nai lá wiluva as quildeva súya,
Nan nai nauva ilyessë!

A chyba nikt nie wymienil genialnego zespolu jakim jest: METALLICA!!! genialne kawalki! A jeszcze z ta orkiestra kawalek: Master of Puppets! Wymiala :D Mocne kawalki tez sa. No chodzby: So what!
Ostatnio (tz wczoraj) bylem na koncercie w Nowym Saczu gdzie grali: Myslovitz i Perfekt! Jazda byla niezla. troche sie na Myslovitza spoznilismy ale bylo wyjechanie. Wspaniale dwa zespoly! Klasyka polskiego rocka z "mlodym" zespolem (Perfekt jest od 24 lat :) a Myslovitz od 10 :D).
PS: Ale dawali na elektykach :P
Farben Lehre tez dobry polski zespol. Fajne teksty i muzyka. Normalnie cooooooool!
Jeszcze wracajac do numetalu to przypomne fajne zespoly:
P.O.D., ktory ma piosenki przy ktorych moza sie rozluznic, psluchac na spokojnego etc. i troche mocnejszy Limp Bizkit, ktory gra teraz beznadziejna muzyke... Ale tak to sa wporzadku!

PS: Anvariel nareszcie jakas osoba, z ktora moge sobie o LP pogadac! I dzieki za wspomnienie mnie w swoim poscie :D
--
"Kroi się niezła haratanina. Ostra rzeźba na śmierć i życie, pardonu dawać się nie będzie. Jedni zwyciężą, drugich rozdziobią krucy. (...) Tamtych innych porzuć i pluń na nich gęstą śliną, bo oni żadnych szans nie mają (...) Z nami będzie wszystko co kochasz. Jeśli się do nas nie przyłączysz, stracisz to wszystko. A wtedy pochłonie cie pustka, nicość i nienawiść..." AS- "Czas pogardy"
Post był edytowany przez autora dnia 08 28 2005 o godzinie 23:11

teksty nie są płytkie, w niektórych sama odnajduję głębszy sens dopiero wtedy, gdy mam doła i słucham ich spokojnych piosenek. Cóż wiadomo, mało zespołów przechodzi na stałe do historii muzyki, zwykle zespoły się rozpadają, czy też zmieniają skład, cóż takie jest życie. Dla pocieszenia napiszę, że mój tata mówi, że któremuś z nich odbije i z dnia na dzień ich nie będzie oraz, że jak będę na studiach a oni nadal będą grac, to dopiero wtedy pogratuluje mi wybrania dobrego zespołu. Bo ile jest takich prawdziwych zespołów, które grają od dawna do dziś? Niewiele, większość wypala nie w pierwszych latach czy po pierwszej płycie. Imponują mi takie zespoły jak Perfekt czy The Beatles, które mimo przeciwności grają lub grali. A wiadomo, każdy zespół rozwija się wraz z wiekiem, każdy w końcu dorasta, wystarczy posłuchać piosenek TH za czasów, gdy mieli 13, 12 i 11 lat. Po prostu porównując płytę "Devilish" do "Zimmer 483", to można się uśmiać, muzyka mocno się zmieniła, ale też słowa, pisane przez Billa, bo co może wiedzieć 11 latek o miłości? Wg mnie dość przemyślaną piosenką z "Devilish" jest "Grauer Alltag". Ale każdy w końcu dorasta, zmienia mu się światopogląd oraz wartości. Nawet jak za te kilkanaście lat nie będę już słuchać, TH to życzę im aby dalej grali oraz spełniali swoje marzenia, bo czym że jest życie bez marzeń? A jak nie będą już grali, to żeby wiedzieli co to wiara, nadzieja, miłość oraz marzenia.

Uczę się 2 języków : angielskiego 9 lat z 2letnią przerwą=7 lat i niemieckiego intensywnie od lat 2, a nieintensywnie od 6 Z angielskiego mam zamiar za 2, góra 3 lata zdawać CAE [ (?) ] , bo już lepiej na to wydać kasę niż na FCE, które już się tak nie liczy za bardzio od pewnego czasu. Z niemieckiego też za około 3 albo 4 lata będę się starała zdawać egzamin (nie wiem jaka jest jego poprawna nazwa). U mnie też tak jest z niemieckim,że gramatyka perfekt,ale żeby posłużyć się słówkiem, muszę mieć słownik. Oba języki mam i w szkole i poza(szkoła językowa i prywatny korepetytor). Z angielskiego radzę sobię dobrze. Teraz zajmowałam się arkuszem maturalnym i tak przypuszczalnie zdałabym na 100% z podstawy i na 90 parę z rozszerzonego i tyle (to tak nie chwaląc się ) Rozumiem dobrze i ze słuchu i z pisanego języka. A najlepsze jst to,że najwięcej nauczyłam się z tekstów piosenek

polecam oglądanie filmów bez lektora, granie w gry komputerowe po angielsku ( lub każdym innym języku ) słuchać duuużo muzyki, śpiewać, broń boże nauki na sucho (czyli podręcznik- tylko do gramatyki)

Gramatyka jest czasem przydatna, ale fakt, słówka ważniejsze. Co z tego, że ktoś zna perfekt wszystkie czasy, tryby warunkowe, inwersję, itp., itd, gdy ma problemy z np.zrobieniem zwykłych zakupów
Najlepsze są filmy z napisami (można się osłuchać języka i zrozumieć), a z napisami po angielsku to już w ogóle miodzio, ale dla bardziej zaawansowanych
Można np. tłumaczyć teksty piosenek - tekst przed nos, słownik (dobry, nie biedronkowy) w łapę i pogłówkować trochę, żeby to, co powstanie trzymało się sensownej kupy Ja w ten sposób poszerzyłam swój zasób słownictwa dość istotnie
Polecam też czytanie/przeglądanie stron internetowych dotyczących interesujących nas tematów

I dobrze jest zaprzyjaźnić się ze słownikiem ^^

Pidżama - oczywiście xD mojej miłości do nich już nawet nie trzeba komentować
Ira - ale ta stara dobra Ira, bo ostatnia płyta im -delikatnie rzecz ujmując - nie wyszła.
Hunter - ostatnimi czasy wracam do słuchania
Hey i Nosowska - to już bardziej ze względu na głoś Kaśki.
Kukiz - chociaż to się chyba pod rocka już nie łapie. nevermind, lubię
Pudelsi - jak wyżej. lubię te ich abstrakcyjne teksty.
Żywioły - choć na razie za tę tylko jedną płyte.
Coma - ale to czasami tylko - w konkretnych warunkach, inaczej mnie dołuje.
Myslovitz - i tu nie wiem, czemu sie ze mnie wszyscy polewają, jak stwierdzam, że lubię jego głos...
ONA - bo lubię sie powydzierać z Chylińską.
Happysad - czasem, jak już mam sieczkę z mózgu zrobioną po fizyce.
Perfekt - bo Markowski jest moim mistrzem

a tak poza tym to już bardziej pojedyncze piosenki: jakiś Lady Pank, Kobranocka, TSA...
ja wolę właściwie polskiego rocka od zagranicznego. I j-rocka tyż xD

Założyłam taki temat, bo zawsze ciekawiło mnie, jakich rodzajów muzyki słuchają harcerze.

Ja słucham właściwie wszystkiego po trochu, od metalu po disco polo, ale preferuję przede wszystkich pop, rock (polski oczywiście), hip-hop. I tu nasuwa się pytanie Czy słuchanie hip-hopu jest zgodne z 10 punktem Prawa Harcerskigo? Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, jeśli oczywiście sami nie używamy wulgaryzmów zawartych w tekstach tych piosenek. No i wyszły dwa pytania w jednym temacie

A wracając do muzyki: ostatnimi czasy słucham często Myslovitz, Lady Pank, Perfektu... Polecam te zespoły tym, którzy uważają, że polska muzyka upada

Hmm... Po pierwszym dniu oprócz tego że Kuba mi sie bardzo podobał i trochę Cerekwicka to tak.... Szkoda że Button Hackers bo ta piosenka średnia.
Ale co tu gadać o festiwalach..

Natomiast koncert Perfektu - perfect! Nigdy nie mialam żadnej ich płyty a wszystkie teksty znam na pamięć.
Bardzo udany koncert - oni to klasyka.
Co do wykonawców wszyscy fanie - Urszulę bym tylko wycięła całkowicie, i Kayah chyba nei pasowała z tym wokalizowaniem , bynajmniej mi, ale generalnie ja jej za bardzo nie lubię.

A Markowski nie wiem jak to robi ze ciągle ma taki sam głos
Córunia te ładnie

Zobaczymy co dalej...Elton John? Nawet nie wiedziłam ze będzie.
Dziwne że go wpuścili (znając poglądy rządowe )

Ja umiem wszystkie teksty piosenek Mansa, ale pierwszym tekstem, którego sie nauczyłam był właśnie tekst do Cara Mia Dlatego jest ona na pierwszym miejscu, bo od niej się wszystko zaczęło


NIE NO ja to tak wszystki teksow na pamiec perfekcyjnie nie znam;p Ale jak słucham to spiewam razem z nim XD Tylko Cara Mia znam tak perfekt poniewaz wykonuje to na scenie i na zajęciach muzycznych

mi się zabardzo nie podoba i video i sama piosenka.
nie wiem może jak się bardziej wsłucham to mi się spodoba [pewnie tak będzie ]
w ogole myślałam ,że to będzie 18a nie dziś xP
EDIT:
tekst piosenki -
booski przez duże B !

gdybym znała perfekt dojcza i bym słuchała first raz WSUE to by mi się zapewne spodobało a tak to dopiero po tłumaczeniu stweirdzam ze świetna

Green masz jakąś rację na pewno. Dużo angielskich piosenek jest bez sansu, tekst tak chory, że aż szkoda gadaC :/ a mimo to ludzie to nucą. większość w słowa się nie zagłębia. ale to z regóły dotyczy popowej papki. a polskie utwory? cóż. kocham je. ale nie tych nowych dennych zespolików typu Feel, czy piosenkarek za trzy gorsze typu Gosia Andrzejewicz. takie T.Love, Myslovitz, Perfekt, Budka Suflera, Farben Lehre, The Analogs, Strachy na Lachy, O.N.A., Łzy, Lady Pank itepe itede. mogłabym wymieniać godzinami.. oh!

ma byc piosenka a ja nie mam ulubionej poprostu słucham piosenek wielu zespołów... najczęsciej polskich ale zdażaja sie wyjątki:
Ira, Dżem, Myslovitz, COMA, Kasia Kowalska, RH+, Szymon Wydra (<-wartościowe teksty) Switchfoot, czasem Flipsyde, GreenDay, KSU, Kult, Lady Punk, Perfekt i...2Tm2,3 TGD, DM, i Rubik
oczywiście zostaje reege ale to chyba wszystkie zespoły jake sie da
chyab nie pominełam nic...

Niekiedy w tekście literackim podanie źródła zaburzy tok narracji - przecież wplecenie w dialog czy opis fragmentu piosenki czy wiersza straci efekt, jeśli opatrzy się je przypisem "S. Żeromski, Popioły, Rozdział I, wers 1" albo "por. Perfekt, Autobiografia". Pewne rzeczy można (trzeba?) zostawić spostrzegawczości i erudycji czytelnika. Na tym polega intelektualna gra literacka. Ewentualnie można zamieścić gdzieś w ustronnym miejscu notkę "W utworze wykorzystano fragmenty utworów J. Dukaja, Z. Kapuścińskiego i D. Elektrody". Tak mi się przynajmniej wydaje ;-) Ale powiem szczerze, że ten fragment prawa autorskiego wydaje mi się niejasny, a zwłaszcza tajemniczy zwrot "prawa gatunku twórczości" - ???

Niekiedy w tekście literackim podanie źródła zaburzy tok narracji - przecież wplecenie w dialog czy opis fragmentu piosenki czy wiersza straci efekt, jeśli opatrzy się je przypisem "S. Żeromski, Popioły, Rozdział I, wers 1" albo "por. Perfekt, Autobiografia". Pewne rzeczy można (trzeba?) zostawić spostrzegawczości i erudycji czytelnika. Na tym polega intelektualna gra literacka.

To się nazywa dziś postmodernizm. Kiedyś tego nie było i cytaty wyjaśniano w przypisach.

Ja lubię, gdy piosenka ma dobry tekst, choć nie znaczy to, że piosenka ze słabym tekstem nie ma u mnie szans.
Przez dobry tekst rozumiem nie tylko tekst ambitny w takim sensie, że porusza on problematykę egzystencjalną, sprawy wielkie i doniosłe. Czasem tekst zwraca uwagę po prostu tym, że jest zabawny lub zabarwiony nutką zdrowej ironii. Czasem jest po prostu wzruszający, bo opowiada jakąś piękną historię albo zwykłą historię w nniezwykły sposób.

Słuchając muzyki w językach, które rozumiem, a więc po polsku, niemiecku i do pewnego stopnia po angielsku, automatycznie zwracam uwagę na tekst, o ile tylko jest na co zwrócić uwagę.
Zapamiętuję też teksty piosenek, niespecjalnie, tak po prostu, chcąc nie chcąc.
Lubię też czasem przetłumaczyć sobie jakiś tekst np. z angielskiego, usiąść ze słownikiem i zgłębić to, czygo nie rozumiem.

Mam wiele ulubionych tekstów piosenek lub autorów tekstów.
Podobają mi się np. teksty pisane przez Anię Dąbrowską.
Często świetne teksty mają utwory Anny Marii Jopek.
Bardzo lubię słowa "Kołysanki Dla Nieznajomej" z repertuaru grupy Perfekt.
Z zupełnie innej beczki tekst "Oczy Tej Małej" autorstwa Osieckiej z repertuaru Magdy Umer.
Wzruszające teksty ma także E. Gepert.

Generalnie cenię sobie artystów, którzy zadają sobie choć minimum trudu i poświęcają choć minimum myśli temu, by śpiewać z sensem. Wszystko jedno o czym, ale żeby to miało w miarę ręce i nogi.

Perfekt też ma śliczne piosenki, np Kołysanka dla nieznajomej... Tego też moglibyśmy się nauczyć.. A to tekst, jakby ktoś nie wiedział o jaką piosenkę mi chodzi..:

Gdy nie bawi cię już
Świat zabawek mechanicznych
Kiedy dręczy cię ból nie fizyczny
Zamiast słuchać bzdur głupich
Telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz
Spytaj siebie czego pragniesz
Dlaczego kłamiesz, że miałaś wszystko
Gdy udając że śpisz
W głowie tropisz bajki z gazet
Kiedy nie chcesz już śnić
Cudzych marzeń
Bosa do mnie przyjdź
I od progu bezwstydnie powiedz mi
Czego chcesz
Słuchaj jak dwa serca biją
Co ludzie myślą - to nieistotne

Kochaj mnie
Kochaj mnie
Kochaj mnie nieprzytomnie
Jak zapalniczka płomień
Jak sucha studnia wodę
Kochaj mnie namiętnie tak
Jakby świat się skończyć miał

Swoje miejsce znajdź
I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens
Słuchaj co twe ciało mówi
W miłosnej studni już nie utoniesz

Kochaj mnie
Kochaj mnie
Kochaj mnie nieprzytomnie
Jak zapalniczka płomień
Jak sucha studnia wodę
Kochaj mnie
Kochaj mnie
Kochaj mnie nieprzytomnie
Jak księżyc w oknie śmiej się i płacz
Na linie nad przepaścią tańcz
Aż w jedną krótką chwilę
Pojmiesz po co żyjesz

Fuck wymieniłaś moje ulubione momęty dosłownie wszwndzie szczegulnie w 'I'm just a kid"
W "Addicted" uwielbiam momet gdy David przytula gitark i sam śpiewa fragmen piosenki(to jest boskie),no i oczywiście ten moment jak wszyscy otrzepują sie z kużu ,a no i zapomnialabym jak Pat dostaje z pilki od koszukówki hihihi
"Perfekt" to wogule sliczna piosenka i teledysk,mie jej tekst wzruszył do łez ,moge się pod nim podpisać!
"I' d do Anything"taak te obroty Seba i David'a to jest to, ale nic nie pobije kopniaka jaki zarobił Pat
"Shut Up"normalnie ten fragmet jak chlopaki się kapują mie totalnie rozwalił, z tego co pamiętam to ryknelam smiechem
"Welcome To My Life" Pierre i zachud słońca jakieś 20m nad ziemią, ahh biutiful
"Untitled"brak słow ulubiony frabment jak Pierre zaciska pieści z bezsilności
"I don't wanna thing about You" odliczanie i skok,i wiele innych skowów no i wywrotka Pierra

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubie zespół Mylovitz. Ze względy na teksty i rytmikę... piosenki, które bardzo lubie (z tego zespołu): "Chce umrzec z miłości", "Noc", "Alexandrer". Ozywiście wiem, że kazdy ma swój styl muzyczny. Tak jak ja
Zespół Ira "Bezsseni" (bardzo smutasowy utwór... tzn. smutny, mało znany) z Dody też lubie kilka kawałków np. "piekarnia". Ostatniobardzo mi się spodobała piosenka Marcina Rozynka "siłacz". Stare zespoły jak Perfekt, bardzo miło wpadają w uszko... To chyba na tyle, jeśli chodzi o polskie zespoły.
Natomiast zagraniczne zespoły to: ACDC, Red Hot Chilli Peppers, Evanescence, Raconteurs, T.I.
Niezapominając o niepokonanych The Beatles

A teraz zycze każdemy z was, udanych ferii z dobrze dobraną muzą

temat mam taki: "WYKRZYCZEĆ SIEBIE"- teksty piosenek od rapu do heavy metalu. Omów funkcję i sposób przedstawienia świata w tych tekstach."

Kiedyś w internecie znalazlam wiadomość ,ze w szkole II LO w ZABrzu byl kiedys taki wyklad, i pewien pan miał wyklad o temacie bardzo podobnym do mojego tematu, ale oto jest pytanie jak dojśc do tego PAna
a teksty wybrałam np takie:
Turbo-Dorosłe Dzieci
Perfekt-Niepokonani
Perfekt-Chcemy być sobą
i musze jeszcze jakies texty hip hopowe znalesc i metalowe oj:(

Wykonanie Cugowskiego było moim skromnym zdaniem jednym z lepszych

I tak w oryginalnym wykonaniu numery Perfektu są najlepsze :)

Ano ba - Perfekt to Perfekt:)
A ta piosenka wykonana przez Braci ma wciąż aktualny tekst. Zresztą - jak większość :P
Co do duetu - Hanna Banaszak czy jakoś tak

Dajcie max 3 tytuły ulubionych piosenek, ale nie takich co wam się akurat podobają tylko wiecie, lubicie długo albo coś. z uzasadnieniem

Czekam, a ja daje dwa tytuły

Stairway to heaven (led) tekst, piękny tekst
autobiografia (perfekt) Pierwsze tanie wino, pierwsza chęć tworzenia muzyki

The police - every breath you take, później puff daddy - i'll be missing you.
A co do Ciebie PsiaMorda to, że Paweł Kukiz śpiewa jakąś piosenkę nie znaczy, że ona jest jego, tj. jego autorstwa. Jakby zaśpiewał teraz piosenkę "Jesteś szalona" to bylaby ona jego piosenka? czy swojego autora? A wrzucie i innym serwisom bym tak nie wierzyła.
Dajmy na to jestem sobie przeciętnym internautom, ściągnął mi się z kazza, albo emule jakiś untitled utwór. Słucham, brzmi jak lady pank, w refrenie pojawia się często bla bla bla. Więc zmieniam nazwę pliku na lady pank - bla bla bla. Piosenka mi się podoba. chcę się z nia podzielic z moją koleżanką. Więc wrzucam piosenkę na przykład na wrzutę i jak podpisuje? Otóż lady pank - bla bla bla. Mojej koleżance bardzo się podoba, a że zbiera punkt na jakimś serwisie tekstowym spisuje jej tekst i go na nim umieszcza. Poza tym jestem użytkownikiem last.fm słucham sobie muzyczki w winampie. Za pomocą odpowiedniego pluginu, na moim profilu wyświetla się, że słucham utworu lady pank - bla bla bla. Później ktoś z wrzuty piosenkę ściąga, ktoś kopiuje tekst na inny serwis, etc. Pewnego dnia przychodzi do mnie mój dobry kumpel, słyszy piosnkę lady pank - bla bla bla. I mówi mi, że to jest piosenka perfektu i nazywa się ble ble ble. Na dowód pokazuję mi oryginalną płytę, puszcza tę piosnkę Czy informuje wszystkich, którzy już ściągnęli i porozsyłali tę piosenkę? Nie, mam to w dupie.
Takie rzeczy zdarzają się często.


| Najlepsza jest piosenka o Napoleonie.

Czy nie mozecie prowadzic tej fascynujacej dyskusji tam na miejscu? Nawet
jesli
jestescie jedna osoba (wtedy tym bardziej, lol). Juz macie dowod na to, ze
"It's Aliiive!", czyli: Internet, Wasz program pocztowy i email. Do
sprawdzania
dobra jest grupa pl.test


Ja tu widzę pewną niekonsekwencję.

Jakkolwiek naiwna by nie była dyskusja o Folwarku... jest jak najbardziej na
temat - traktuje o filmie. Ty zaś, ni z gruchy ni z pietruchy, każesz
dyskutantom prowadzić ją 'tam na miejscu' czyli domyślam się poza grupą, w
Olecku może. Czyli co? - można tutaj rozmawiać o filmie (nawet w sposób
bardzo dziecięcy - nie ma dolnej cezury wiekowej dla uczestników grup
dyskusyjnych) czy nie?

Natomiast choćby w wątku 'Po co' na zarzut Stefka (Pozdrowienia od Stefana)
brzmiący:

'Ja nie mam na mysli tego ze tłumaczenia sa do dupy
Tylko nie chce mi sie czytac maili w ktorych przescigacie sie w tym kto
dokladniej zna dialogi z filmow
Kapisz ...............


odpowiadasz:

A mi sie nie chce czytac, ze Tobie sie nie chce. I co? Polecam killfile
(tfu!
zeby Ci uszka nie urazic: mordplik), zamiast biadolenia. Poza tym powinno
byc
"Capisci", ponial? :P


I tak mi wyszło, że swoim można na grupie wszystko a newbies zawsze dostaną
po tyłku. Ja rozumiem, że staż grupowy, że duża ilość obejrzanych filmów, że
imponująca wiedza filmowa, że spory bagaż doświadczeń życiowych, że perfekt
angielski/włoski/francuski/niemiecki, że skończone szkoły wyższe
że...że...że... Ale zdecydujmy się, starzy grupowicze na grupie mogą pisać o
wszystkim w każdej ilości a młodsi będą sztorcowani nawet za dyskusje jak
najbardziej zgodne z charakterem i opisem grupy ale dla kogoś starszego
śmieszne, naiwne, dziecięce i z jego punktu widzenia nieistotne i
niepotrzebne? A jak zaprotestują to usłyszą arogancki jak dla mnie tekst:
wrzuć mnie do mordpliku, (a jak nie wiesz jak to zrobić, to ci powiem albo
ci nie powiem a ty ćwicz silną wolę) i nie biadol bo mnie twoje biadolenie
nie interesuje. I co - to jest w porządku? Nie twierdzę, że ten wątek jest
sensowny, nie twierdzę że jest potrzebny. Pokazuję tylko to, co rzuciło mi
się w oczy (lurkuję film od 7-8 miesięcy, z rzadka coś skrobnę): swojemu
wolno, obcemu wara. I potem ludzie opuszczają tą sympatyczną skądinąd grupę,
żegnając się tekstem typu: 'no to spierdalam z tej pojebanej listy'. Smutno
na to patrzeć.

Radek MWZ Peace III 75


Rock.Wszelki rodzaj.Metal tylko klasyczny z lat 60.70 i 80 oraz symfoniczny metal, polskie reagge oraz punk z lat 80 i 90.

Wykonawcy:
S.Tankian (SOAD)
Kapitalne teksty.Muzyka wywołująca u mnie dreszcze (w szczególności Sky Is Over Hanking Antelope, Beethoven`s C***)
System of a Down.Teksty. Deer Dance, Hypnotize, Q-bert, Know itp itd. Najlepsza plyta według mnie to Hypnotize
Manowar-król Metalu. Nie sposob ich nie słuchac. Wykonania są na wysokim poziomie.
The Doors. Patrz u Jakuba W. (prawie to samo wiec nie bede sie powtarzać)
Metallica-Kill`em all.No płyta mojego zycia. Szkoda że koncert mnie ominie...
The Offspring- Total Immortal. Jeden z nielicznych kawalków które mi towarzyszą od początku mojej "kariery" pisania wierszy
RHCP- No zespół ...którym się zarziłam od mojego taty :D. Pochwalę się, że razem z tata uwielbiamy kawalek "By The Way" i dlatego dostałam od taty koszulkę BTW z czego jestem niezmiernie szalenie dumna
Blink 182-Adam`s song. O każdej porze dnia i nocy moge ją zaśpiewać.
Led Zappelin-Zgadzam się z Jakubem W :P
Avenged Sevenfold- odkryłam ich wczoraj.Zreszta co bede pisac.Posluchajcie sami !
http://zyzak.wrzuta.pl/audio/9zXBbupPvJ/afterlife
Linkin Park- nowa płyta mnie rozlozyła na łopatki
Bob Marley- klasyka rzecz jasna
Guano Apes- "Quietly" kawałek dobry na pianie wierszy
AC/DC- klasyka noo..Whole Lotta Rosie wielbię too
Nightwish-bardzo dobre połączenie kilku styków muzycznych. Podoba mi się że łączą metal z symfonią oraz irlandzkimi brzmieniami

Teraz może polskie:
COMA- teksty które mnie niezwykle inspirują gdyż są w naszym ojczystym języku.Glos wokalisty doprowadza do obłędu. Szczególnie w Schizofremii..
Pidżama Porno- co tu duzo mówic. Dobitne teksty o polskiej rzeczywistości.
Happysad- mlodziencze teksty. Dobre na deprechę.
Strachy Na lachy. "Dzień Dobry Kocham Cię". Mam z tą piosenka niezwykłe wspomnienia.
Myslovitz- zespół jak zespół Urzeka mnie ich styl grania.
Perfekt- wychodząc z koncertu we wrześniu 2007 roku byłam pod głebokim wrażeniem wokalisty
Habakuk- dobre melodie polecam
Zabili Mi Zółwia-Ska jest dobre na wszystko

Oprócz tego w chwilach upojenia..rozluźnienia etc muzyka powazna:Grieg, Beethoven, Czajkowski i inni z kolekcji mojej mamy ;-)oraz kawałek El Tango De Roxanne (jakie ja mam ciary slyszac ten kawałek) i delikatne ballady popowe i rockowe w stylu Bajm, Ewa Bem (kapitalna płyta Kakadu!),Natasha Bedingfield, Feel, Tomek Makowiecki, James Blunt itp oraz aby rozładować energię w tancu to muzyka z filmu Step Up

To by było tyle..Jak coś mi wpadnie do glowy..to napiszę jeszcz

Piękny tekst jak dla mnie ma piosenka Perfektu "Autobiografia", a szczególnie fragment zaznaczony grubą czcionką

Miałem dziesięć lat
Gdy usłyszał o nim świat
W mej piwnicy był nasz klub
Kumpel radio zniósł
Usłyszałem blue suede shoes
I nie mogłem w nocy spać
Wiatr odnowy wiał (wujek Józek zmarł)
Darowano reszty kar
Znów się można było śmiać
W kawiarniany gwar
Jak tornado jazz się wdarł
I ja też chciałem grać
Ojciec, bóg wie gdzie
Martenowski stawiał piec
Mnie paznokieć z palca zszedł
Z gryfu został wiór
Grałem milion różnych bzdur
I poznałem co to sex
Pocztówkowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary jeans
A w sobotnią noc
Był Luxemburg, chata, szkło
Jakże się chciało żyć!
Było nas trzech
W każdym z nas inna krew
Ale jeden przyświecał nam cel
Za kilka lat
Mieć u stóp cały świat
Wszystkiego w brud
Alpagi łyk
I dyskusje po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch
Ktoś dostał w nos
To popłakał się ktoś
Coś działo się
Poróżniła nas
Za jej Poli Raksy twarz
Każdy by się zabić dał
W pewną letnią noc
Gdzieś na dach wyniosłem koc
I dostałem to, com chciał
Powiedziała mi
Że kłopoty mogą być
Ja jej, że egzamin mam
Odkręciła gaz
Nie zapukał nikt na czas
Znów jak pies, byłem sam
Stu różnych ról
Czym ugasić mój ból
Nauczyło mnie życie jak nikt
W wyrku na wznak
Przechlapałem swój czas
Najlepszy czas
W knajpie dla braw
Klezmer kazał mi grać
Takie rzeczy że jeszcze mi wstyd
Pewnego dnia
Zrozumiałem, że ja
Nie umiem nic
Słuchaj mnie tam!
Pokonałem się sam
Oto wyśnił się wielki mój sen
Tysięczny tłum
Spija słowa z mych ust
Kochają mnie
W hotelu fan
Mówi: "na taśmie mam
To jak w gardłach im rodzi się śpiew"
Otwieram drzwi
I nie mówię już nic
Do czterech ścian

Bardzo bym potrzebowala tekst piosenki grupy Perfekt "Przezyj to sam"

Z gory dzienkuje

eMeFCe napisał(a): Jkis czas temu na hip-hop.pl wyszło jak zwykle podsumowanie roku 2006 w Amerykańskim HH:
[url]www.hip-hop.pl/teksty/projector.php?id=1167402474[/url]
Całkowicie zgadzam się z autorem jesli chodzi o pozycje nr. 1 w najlepszych albumach. "Hip Hop Is Dead" Nasa to jedna z lepszych płyt jakie w mainstreamie sie pojawiły w ciagu kilku ostatnich lat. Cały album to właściwie hołd złożony tej wspaniałej muzyce, a czegoś takiego właśnei było potrzeba, bo ocraz wiecej ludzi zaczyna stawiac Nelly'ego, Diddy'ego czy Xzibita ponad Rakima, KRSa czy Slick Ricka.
Co do samej listy to jest ona oczywiście mocno subiektywna. Jak dla mnie troche za nisko wylądował T.I. a za wysoko Lupe Fiasco.

Bez wątpienia Nas królował w tym roku w rapie w USA. I nie wiem dlaczego dziwi ci tak niska pozycia Lupie Fiasco przecież wydał całkiem całkiem niezły album a T.I. nagrał fajną piosenke z Justinem Timberleykiem i ja praktycznie tyle o nim słyszałem. Fajnie że wreszcie wysoko uplasował sie P.Diddy i Xzbit. Po pierwsze to piosenka, o której mówisz to tylko goscinny występ T.I. na płycie Timberlake'a. Poza tym nie za bardzo rozumiem, o czym mówisz pisząc, że tyle o nim słyszałeś? Tzn. ze nie słyszałeś jego ostatniej płyty, albo, że jej w radio nie puszczali? "King" to bardzo dopracowana płyta pod każdym względem. Zarówno dobór producentów jak i liryka i przede wszystkim przebojowość tego krążka sa tu niemalże perfekt. Lupe owszem wydał dobrą płytę, ale przynajmniej połowa utworów znalazła się na niej, zeby album nei wyglądał zbyt ubogo, w przeciwieństwie do "King" T.I. gdzie praktycznie każdy utwór trzyma wysoki poziom, a kilka wręcz wgniata w ziemie ("What You Know", "Top Back" czy "You Know Who")
Wysoko tez na tej liscie znalazł się Ghostface i ja nawet jestem skłonny temu przyklasnąć tylko pół tej płyty jest na podkaldach, które wcześniej można było usłyszeć u MF Dooma (Special Herbs od 1 do 8 ) czy J Dilli (z "Donuts") co z jednej strony zasługuje na pochwałe, bo te produkcje sa naprawdę na wysokim poziome, ale i na nagane bo jednak każdy sie już nimi zaznajomił długooo wcześniej.

Jakby na przyszły rok zaprosić np Perfekt byłoby fajnie Na pewno większość zna teksty piosenek i by sie pośpiewało



Ok,dzisiaj nastał ten piekny dzień-w moje ręce trafił długo przezemnie oczekiwany album Molesta Ewenement-Powrót
Płyta jest na dość wysokim poziomie,w większości są to czarno białe (mam na myśli przeciwieństwo do kolorowych ) teksty o życiu jak np. Wiem że można zmusić się do snu z gościnnym udziałem Pjusa i Elda,czy ,,Mam to przed oczami" z wokalem Setki,ale są też inne piosenki np. miłosne ,,Perfekt".
Szczególne godne uwagi są pierwszy i ostastni kawałek: ,,Powrót" (pierwsz),oraz ,,Ty wiesz że.." (ostatni) ze względu na świetne bity autorstwa Fusa.
Jedyne co może irytować to niektóre refreny (Nie wiem jak ty,Grzeczne dzieci,Świat da się lubić)
Płyta szybko zdobyła 2 miejsce na liście najczęściej kupowanych płyt w Polsce,a to czegoś dowodzi,w końcu za 29.50 zdobywamy świetny materiał Legendarnej Molesty... polecam.

Tracklista:

1. Ty wiesz że-prod. Fuso (4:32)
2. Intro-Ten projekt-prod. Szczurek (4:12)
3. Tak miało być-gość. Jamal,prod. L.A. (4:37)
4. Nie wiem jak ty-prod. Mazsa (4:32)
5. Wróg-prod. Tek.en (3:41)
6. Grzeczne dzieci-prod. Szczurek (4:16)
7. Wiem że można się zmusić do snu-gość. Pjus i Eldo,prod. Tek.en (4:30)
8. Mam to przed oczami-gość. Setka,prod. Dies (5:53)
9. Świat da się lubić-gość. Szczurek (3:42)
10. Bez końca-prod. Szczurek (3:16)
11. Tak się nie robi-prod. Fuso (4:15)
12. Dla społeczeństwa-gość. Koras,prod. Winch (2:51)
13. Wolne myśli-prod. Red i Spinache 4 Tha Gooniez (4:15)
14. Perfekt-gość Socha,prod. Erio (3:27)
15. Skit-DJ Brzydal-prod. DJ Brzydal (0:22)
16. Bonus track:Ty wiesz że...-prod. Fuso (3:44)

Recenzje pisze słuchając 2 raz płyty


Wir schließen uns ein

Wir sehen vom Fenster,
die Mächte um sich schlagen.
Wir schaun uns an und wissen,
wir müssen nichts sagen.

Es kann alles kommen,
selbst der grösste Sturm
kriegt uns hier nicht weg.
Es ist gerade so perfekt.

Wir schließen uns ein
Wir schließen uns ein
Bis die Zeit uns vergisst
Bis die Zeit uns vergisst
Bis ihr den letzten Tag vermisst

Ich schau aus dem Fenster
Der Blick kommt nirgendwo an
Wir haben den Schlüssel abgebrochen
Und uns in uns selbst verkrochen

Es ist grade so perfekt.

Wir schließen uns ein
Wir schließen uns ein
Bis die Zeit uns vergisst
Bis die Zeit uns vergisst
Und ihr den letzten Tag vermisst

Ich weiss, dass keiner von uns geht!!
Ihr seid der letzte Weg

Wir schliessen uns ein
Wir schliessen uns ein
Bis die Zeit uns vergisst!
Bis die Zeit uns vergisst!
Bis die Zeit uns vergisst!
Bis die Zeit uns vergisst!
Und ihr den letzten Tag vermisst...

***

Widzimy z okna
walczące ze soba siły.
Patrzymy po sobie i wiemy,
nie musimy nic mówić.

Wszystko może nadejść,
nawet najwieksza burza.
Nikta nas nie dosięgnie,
wszystko jest tak wspaniałe.

Zamykamy się,
zamykamy się.
Aż czas o nas zapomni,
aż czas o nas zapomni.
Aż zatęsknicie za ostatnim dniem.

Popatrz za okno,
spojrzenie wszędzie błądzi.
Sami sobie, zapewniliśmy resztę życia
Złamaliśmy kluczi sami w sobie się schronimy.

Wszystko jest takie wspaniałe

Zamykamy się,
zamykamy się.
Aż czas o nas zapomni,
aż czas o nas zapomni.
Aż zatęsknicie za ostatnim dniem.

Wiem, że żaden z nas nie odejdzie.
Wy jesteście ostatnia drogą.

Zamykamy się,
zamykamy się.
Aż czas o nas zapomni,
aż czas o nas zapomni.
Aż czas o nas zapomni,
aż czas o nas zapomni.
Aż zatęsknicie za ostatnim dniem.

***

Juz nie mogę sie doczekać, aż usłyszę całą te piosenkę, ten poczatek co leci pod koniec teledysku w "Der Letze Tag", naprawdę mnie zaciekawił. Bill w jakims wywiadzie powiedział, że to w cale nie jest taki spokojnt utwór i można usłyszeć tam ostre brzmienie. Zdradził też ,że Tom ma tam niezłą solówke na tym swoim Gibsonie. Qrde ja już chce 18 Sierpnia!!!!!!!!!!!

"Gdy ktoś kto mi jest światełkiem, gaśnie nagle w biały dzień..." - Perfekt "Niepokonani"

Piękny tekst Maron... Wszystkie wspomnienia powróciły, te radosne o jego uśmiechu, chęci życia, o tym jakim był wpsaniałym człowiekiem i te tragiczne o wypadku...

Chciałabym coś napisać ale za bardzo nie wiem co bo Maron wszystko ujęła w swoim poście i naprawdę się wzruszyłam podczas czytania jej tekstu... Dlatego nie chciałabym pisać tutaj swoich wypocin bo nie wiem czy potrafiłabym napisać coś sensownego (znowu mi się ręce trzęsą)

Przytoczę tylko słowa Agnieszki Gołaś:
"Czas nie leczy ran, tylko nas do nich przyzwyczaja..."
I to jest chyba prawda w moim przypadku bo tej tragedii nic nie wymarze z pamięci i nic nie ukoi tej rany w sercu, która mi towarzyszy od prawie dwóch lat. Zawsze będę o nim pamiętać. Wiem, że czuwa od nad naszymi chłopakami i jest z nimi podczas każdego meczu reprezentacji. Założenie tych koszulek podczas ceremonii medalowej na MŚ pokazało jak bardzo wszyscy lubili Arka i że o nim nie zapomnieli a przede wszystkim, że nie zapomną...

Może jeszcze tekst z piosenki, która mi się kojarzy z Arkiem, jest dużo takich piosenek ale ta jakoś szczególnie:
I miss you
Miss you so bad
I don't forget you
Oh it's so sad

I hope you can hear me
I remember it clearly
The day you slipped away
Was the day I found
It won't be the same

I wish that I could see you again
I know that I can't
I hope you can hear me
Cause I remember it clearly

I've had my wake up
Won't you wake up
I keep asking why
And I can't take it
It wasn't fake it
It happened you passed by

http://www.youtube.com/watch?v=vXyIB2L52Dc&feature=related - TELEDYSK MIAżDżY
FUJ

A teraz coś mojego:
* inspirująca, pobudzająca, dodająca energii, uspokajająca mogę jej słuchać, słuchać, słuchać- mimo, że teledysk nie bardzo
http://www.youtube.com/watch?v=exPbOejUenk

* jak wyżej tylko troszkę ostrzej
http://www.youtube.com/watch?v=MbhFfFyZQbA
http://www.youtube.com/watch?v=lfl4K2L811E

*coś polskiego-koncertowe
http://www.youtube.com/watch?v=5JUyXr2FE6k&feature=related

*stare zapomniane nie wiadomo od kogo i skąd-zespól wydał dawno temu jakaś płytę i znikną z powierzchni ziemi- energiczne i miłe dla ucha
http://pl.youtube.com/watch?v=aW4Bt_IqzvA

*klasyka John Lennon Imagine
http://pl.youtube.com/watch?v=BPROGyJ2FNA
* i cover tej piosenki w wykonaniu a perfect circle
http://pl.youtube.com/watch?v=jpqKA9_ddFk

Poza tym troszkę inny typ muzyki- Paresłów wolę Ironię ale była tylko ta piosenka- ciekawe teksty mają
http://pl.youtube.com/watch?v=NLkTKxttkYo

A tak to mogłabym długo wymieniać hurt(nie polski) pidżama, staind, seethers, gentelmen, bjork, bush, distrubed, dżem, perfekt, the kooksk, raz dwa trzy, t.love

ale po co jak i tak prawie nikt tego nie słucha i wątpię, że ktoś wejdzie na te linki tutaj macie wszystko

Orkisz, coś mi się popierdzieliło, bo dwie części zdania nie pasuja do siebie, nie o to mi chodziło. Jakoś się pogubiłem, sorry .

Do pana Gromii, jak i innych, którzy mają podobny problem co pan wcześniej wymieniony. Mam nadzieje, że bedzie miał ochote przeczytać to co poniżej napisałem .
Lips oferuje o wiele więcej zabawy niż Singstar, sprytniej wyświetla się tekst, jest bardziej czytelny, a sama gra jest świeższa w porównaniu z Singstarem. Wybór należy do Ciebie, nie znam ścieżki dźwiękowej Ss, ale Lips napewno oferuje dużo ciekawych kawałków, a także bodajże 2-3 raperskie, napewno można zaliczyć Superstar, może to nie koniecznie rap, ale With you i coś tam jeszcze było. Sam nie wiem dlaczego tak bardzo Ci na tym zależy, tekst zasuwa równo, musisz znać perfekt aniegielski, albo poporstu tekst. Takie gry karaoke do tego sie nie nadają, jak chcesz to sobie sam zaśpiewaj rap czy hip-hop.
Raczej wsrod 2 tytułów nie znajdziesz tego co Cię intresuje. Raczej ani Microsoft, ani Sony Cię nie uszczęśliwi. Po zapoznaniu się z listą utworów w interenecie nie mając jeszcze gry przeraziłem się, bo znałem tylko 1/4 listy. Po dostaniu gry na gwiazdke i sprawdzeniu tych kawałków w grze rzeczywiście stwierdziłem, że znam dużą większość, głównie słuchane w radiu czy gdziekolwiek, nieznane pozostały 4-5 utwory, obecnie znam już wszystkie .
Wybór należy do Ciebie, jeżeli chcesz badziewne mikrofony na kablu, do których można pierdzieć i zdobywać największe ilości punktów, bez rytmu i dobrej intonacji z kilkoma piosenkami, które udają rap, wybierz Singstara. Chyba, że chcesz wybrać Lips, genialny produkt M$ (nie chodzi tylko o marke) i prawdziwie i porządnie rozkręciić impreze z kumplami lub w pojedynke używając przy tym wspaniałych mikrofonów z stylowymi diodami i czujnikami ruchu, który idealnie trzyma się ręki, z tekstem, który da się wymówić/wyśpiewać i bardzo dobrą listą utworów z 3 porządnymi pozycjami rapu wybierz Lips.
Ostatnio przyniosłem do kuzyna Lips z X360, wcześniej jedyne karaoke w które pogrywał to Singstar. Jedyne co mu się nie podobało to nieobowiązkowe machanie mikrofonem, resztą był zachwycony. Teraz co ok. 2 tygodnie w weekend przychodzą kuzynki i śpiewamy do wieczora . Coś o tym świadczy .

Użytkownik "Wlodzimierz Holsztynski"

Zaprzyjaźniony ze mną z dawnych lat japoński haikowiec

Norwid między innymi tworzył haiku, i to bardzo udane.
Pyta mnie czy istnieją kopie lub oryginały tych haiku
także w Europie.


Włodku,

Im ktoś jest dalej od naszego kraju (nie mówię o Tobie, Włodku, tylko
o "zagraniczniakach"), tym ma bardziej mylne mniemanie o twórczości
polskich poetów, zwłaszcza tych największych.
Na przykład szanowany przeze mnie George Swede uważał, że
Czesław Miłosz intensywnie zajmował się pisaniem haiku:
http://abc.haiku.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=1759
http://www.simplyhaiku.com/SHv4n4/tracks/tracks.html
ba - że nadal, po jego śmierci, w Internecie jest jego (Miłosza) strona
WWW (chodzi oczywiście o piracką stronę www z przepisanymi żywcem
utworami z  papierowej wersji "Haiku" Miłosza).
Ponieważ George, jak i ja nie uważamy utworu Ezry Pounda za haiku:
http://raysweb.net/fall-haiku/pages/swede.html

w "Antologii polskiego haiku" Ewy Tomaszewskiej mają z haiku
jeszcze mniej wspólnego, niż utwór Ezry.

Wymieniłem z George'm korespondencję, i nie uwłaczając Miłoszowi,
którego zasług dla propagowania haiku w Polsce nie sposób przecenić,
doszliśmy do wniosku, że niestety obu nam nie są znane utwory Miłosza,
które udałoby nam się podciągnąć pod nasze pojmowanie haiku.

A moje pojmowanie haiku wcale nie uważam za takie ograniczone,
skoro moje rozpaczliwe poszukiwania haiku w polskich tekstach
doprowadziły mnie do odkrycia haiku we fragmencie wiersza "Ocean"
Agnieszki Osieckiej:

"Nad ranem, w lustrze - twarz potwora".

w przysłowiu:

"Psy szczekają - karawana idzie dalej."

a nawet w pierwszych zwrotkach piosenki "Pepe wróć" Perfektu:

"pająk rozpiął sieć
na tej desce gdzie
król zasiada sam."

"z lustra vis-a-vis
w oczy patrzy mi
twarz, że w mordę dać"

Możliwe, że w czyimś wierszu (np. Norwida) można by dopatrzeć się
fragmentu działającego jak haiku, jednak daleki byłbym od wiary, że
cały utwór mogłby stanowić haiku nieskażone "zachodnim" bełkotem,
o którym to utworze można by powiedzieć "bardzo udane haiku".

Przyznaję bez bicia, że Norwida przeleciałem po łebkach, ale w wolnej
chwili nie omieszkam przeszukać bibliotekę na okoliczność ;-)

Pozdrawiam,
Grzegorz

PS. Możliwe jest też inne rozwiązanie: ktoś przesiąknięty poezją
japońską (haiku, tanka) mógł podczas tłumaczenia wierszy Norwida
zmienić poetykę, czyniąc ją bardziej przystępną japońskiemu czytelnikowi.,
bardziej podobną do poezji Wschodu. Podobna sytuacja jest przecież
często obserwowana przy tłumaczeniu japońskiej poezji na języki zachodnie.


Ja Coldplay lubię głównie ze względu na muzykę - taką lekką i świetlistą, pełną klawiszowych bajerków, choć przyznam, iż falsecik wokalisty ładnie się w nią wkomponowuje.

Do HIM'u się jakoś nie mogę przekonać (mimo iż to fińskie ), lubię parę piosenek (a 'Join Me' wręcz kocham i to od dawien dawna) - ale całość twórczości NIE, z prostej przyczyny. Temat tych piosenek jest wiecznie taki sam. Dla romantycznych dziewczyn w gotyckiej sukni, z czarną różą w dłoni. Czyli niby powinno mi pasować. Ale wolę Nightwish'a ('Walking in the Air', mmm... ). A jak gotyk, to i Within Temptation może być. Taak. Selenka lubi gotycki klimacik, ale jakoś nie HIM'owy. ;P A najbardziej gotycka polska piosenka? Budki Suflera zbyt nie kocham, ale tą piosenkę BARDZO. 'Jest Taki Samotny Dom'. Gitary tam, na wstępie i potem, i jakby organy, cudo.
Dla chętnych, przytaczam tutaj, nastrojowe:
Walking in the Air - Nightwish urokliwa piosenka, a tekst niczym opis pięknego snu. Jedna z moich ulubionych w ogóle. Ach, przerwa muzyczna i ta muzyka na koniec, aaach... (Nie ma teledysku, zlepek obrazów fantasy, niektóre mogą spodobać się Męskiej Części widzów. ;P Mnie najbardziej podobają się dziwne, jakby kamienne skrzydła jakiegoś demona obejmowanego przez niewiastę bliżej początku, oraz cień śmierci z gigantycznymi skrzydłami na tle cmentarza pod koniec. )
Oraz:
Jest Taki Samotny Dom - Budka Suflera - zignorujcie Twarz W Okularach.

Hmm... Przypomniał mi się niezły utworek... 'Nymphetamine' Cradle of Filth... Zespołu nie znam, natomiast TO tak, bo zaśpiewała (czy też "wydzierała się" w nim) wokalistka zespołu Theatre of Tragedy... Właściwie to jest więcej tych utworów z nią, to chyba cała taka płyta, ale jedna tam piosenka szczególnie mi się podoba. PIEKIELNA jest. Bardzo bogata dźwiękowo, broń Boże słuchać w kiepskiej jakości. :3

Children of Bodom mi kiedyś już polecano, a nie zapoznałam się. Nie wiem czemu, a teraz to mam małe szanse ze względu na powolny komputer (nawet odtwarzanie z Youtube to męka, a już "piracenia" z netu to sobie nie wyobrażam ).

Zapomniałam o A-ha. Nowsze dzieła raczej. Słynne 'Lifelines', ta piosenka też jest "ponadziemna". I 'Summer Moved On', to jest piękne. :3
A, i z polskich jeszcze lubię Perfekt.

Hej, a słyszeliście, jak Mike Shinoda z Linkin Park zremixował (dawno już zresztą) utwór Depeche Mode 'Enjoy the Silence'? Dla mnie oryginał piękny, ale ten remix też, aż nie wiem, która wersja lepsza. Robota na klawiszach w tym remixie cudna, a muzyka w przerwie, niebo w uszach. :3 A teledysk do tego remixu to jeden z moich ulubionych. Te kwiaty, które się tam rozwijają pod koniec, i ten świetlisty pyłek, mmm... To chyba dlatego, że uwielbiam kwiaty. ^.^
TUTAJ z Youtube wraz z teledyskiem, polecam wszystkim. :3

Ofca znasz tylko jedną przyśpiewkę o Policji? Mało coś



*

a wklejone przez Ciebie "Tanczymy Labada" jest wlasnie ekstra, ale ... do jazdy w tramwaju/aautobusie, gdzie wszyscy razem zaczynaja skakac - a tak dzieje sie w Wwie z tego co wiem :) Inaczej faktycznie bez sensu ;)


Nie zrozumieliśmy się – tańczymy labada właśnie bardzo mi się podoba ;) dlatego wkleiłam linka, może nieopatrznie obok street terroru, który szczerze mnie rozwalił.

W tramwaju jest tłok... przerobiło co najmniej kilka ekip, między innymi Wisła. Legioniści się strasznie o to plują. Ale bardzo fajny kawałek. Ole ole ole ola i tylko Legia Legia Warszawa też jest proste, ale fajne.

Kolejny hit z Konwiktorskiej:
A wszystko te czarne oczy
Gdybym ja je miał
Za te Czarne, Czarne Koszule
Serce, duszę bym dał!
Mówią o nim głupi
Po coś ty Je brał
Po coś te Czarne, Czarne Koszule
Mocno pokochał! A co!
A wszystko te czarne oczy
Gdybym ja je miał
Za te Czarne, Czarne Koszule
Serce, duszę bym dał!

[ Dodano: 2005-04-22, 20:21 ]
Przeglądałam właśnie stronę Widzewa i znalazłam... You’ll never… prosto z Anfield Road

http://www.widzew.infocen...load_multimedia

To będzie pewnie na melodie „Przeżyj to sam” (na Reymonta my śpiewaliśmy Wisło Ty ma... ale tylko refren) Fajnie to musi wychodzić ze zwrotkami, tylko że jest to piosenka z trudną linią melodyczną w tym sensie że jak śpiewa kilka tysięcy gardeł to każdy ciągnie inaczej i wychodzi trochę lipnie. Ale tekst spoko:

Widzewie Ty Wiesz że Cię kocham,
Że Tobie dałem serce swe,
Więc proszę zdobądź mistrza Polski,
I spełnij dziś marzenia me,
Ja zawsze będę razem z Tobą,
I nigdy nie opuszczę Cię,
Chociaż niektórzy Cię zdradzili,
Ja zawsze będę kochał Cię

Widzewie ty nasz
Widzewie ty nasz
Pokaż światu jak się w piłkę gra
Niech Cię cała Polska zna

Gdy wszedłem pierwszy raz na stadion,
Wiedziałem że zostanę tu,
Usiadłem w młynie pod zegarem,
Głośno krzyknąłem Widzew Łódź,
Na szyi miałem długi szalik,
Czerwono-białe kolory miał,
Potem przez cały mecz śpiewałem,
A mój Widzewek ten mecz wygrał

Widzewie ty nasz
Widzewie ty nasz
Pokaż światu jak się w piłkę gra
Niech Cię cała Polska zna

I przeróbka „Autobiografii” Perfektu. Przyznam że nigdy na stadionie tego nie słyszałam. Ciekawe jak im wychodzi, jeśli w ogóle śpiewają.

Miałem dziesięć lat,
Gdy na Widzew wziął mnie brat
Pod zegarem był fan-club
Kumpel barwy wzniósł,
Usłyszałem Widzew Łódź
I nie mogłem w nocy spać
Dziś znów jadę tam,
Gdzie kochany Widzew gra
dopingiem pomogę mu
Bardzo dobrze wiem,
Że dziś nie zawiedzie mnie
I wiem że
Wygra mecz

Widzew wygrał mecz
kibice cieszyli się
Mistrzem Polski będzie znów
Puchar Polski też
Jak przed laty będzie mieć
Bo najlepszy w Polsce jest
Szalikowców szał
Całą noc się szampan lał
Czekaliśmy tyle lat
A na drugi dzień, każdy kibic śpiewał że
Widzew Łódź - Mistrzem jest

Widzewie ty nasz
Mistrza Polski już masz,
Teraz tylko już jeden masz cel
Za kilka lat
Mieć u stóp cały świat
Pucharów wbród
Stadionu ryk
Brawa śpiewy i krzyk
Twych kibiców pomogą ci znów
I choćbyś raz
Przegrał mecz swój to ja
Nie zdradę cię.

[ Dodano: 2005-04-22, 22:14 ]
Tego nie wklejalam:

http://www.heko.com.pl/he...ko_czermno5.mp3

"Będzie afera, cholera, Heko naciera, bedzie afeeeeeeeeeera cholera będzie afera..."


Milej nocy

Faktem jest że wyzywanie członków TH od pedałów, skoro oni sami nie deklarują swojej odmienności seksualnej jest pozbawione sensu.

Nie moje.

Chciałabym poruszyć pewny temat , na który powiniśmy sie wszyscy zastanowić . Jesteśmy młodzi , słuchamy różnej muzyki i mamy zupełnie inny styl ubierania się .
Od niedawna ... no może od października na Vivie Polskiej pojawił sie nikomu nieznany zespół młodzieżowy
Tokio Hotel . Od tej pory , niektórzy słuchaja młodych sąsiadów z Niemiec. Są w oni w wiekach 16 - 18 lat , a zespołem już 5 lat . Zapytacie pewnie w czym problem ?
Ano problemem jest to , ze część was nie potrafi trafnie odpowiedzieć na pytanie ,,Dlaczego nie lubię Tokio Hotel ?"
Przeważnie słyszę odpowiedzi odnosnie ich ubioru i wygladu . Kogo to obchodzi jak kto wyglada ?
Chłopaki maja własny styl i to ich wyróżnia wśród innych rowieśników .
Powiecie tak , no dobra ale ten wokalista wygląda jak pedał....
Hmm...zdania są podzielone . Mylicie go z dziewczyną lub bardzo wam przeszkadza , że maluje oczy i ma czarne paznokcie. A Marylin Manson , Lauri z The Rasmus czy Billie Joe Amstrong z Green Daya to co święci ?
Tom ma dredy i kolczyk w ustach . Czyli dla was też do niczego . Mój kuzyn ma chrapke na dredy i co jego też byście oczerniali ?
Pozostaje jedno szczere pytanie , czy ktokolwiek przesłuchał ich całą płytkę ,,Schrei" ( tł.Krzyk)?
Tem kto zna perfekt niemiecki , przetłumaczy sobie w myślach ich piosenki . Każdy ma wolna rękę . Każdy ma inne gusta muzyczne , ale czy od razy trzeba ich kreślić za pierwszym razem , bo nie pasi wam ich wygląd ?
Rozumiem , że cześć was słucha techna , hip- hopu , nu-metalu .
Ja również nie stronię od ciężkich brzmień gitarowych . Poprostu kocham muzykę rockową , ponieważ odreaguję nerwowo albo jak mam ciężkie dni . Gdybyście przetłumaczyli ich piosenki , zrozumielibyście ich przesłanie , które do mnie i być może do innych dotarło .
Twierdzicie , że to ,,małolaty przed mutacją" lub ,,kolejny kicz w show - biznesie muzycznym " czy jeszcze inne teksty gdzie można by książkę z tego zrobić.
A może im czegoś zazdrościcie ? Sławy , kasy , że mają coraz więcej fanów ( nie tylko fanki !!!) . Może Wy chłopaki zazdrościcie im , że laski wolą patrzeć na nich bo są przytojni i orginalni ?
Taki ich styl i sami podkreślają z naciskiem by dać do zrozumienia , że nie są zespołem z castingu ani nie jest to chwyt markentingowy ( ich styl itp.)
Nie żebym ich broniła bo nie oto mi chodzi , tylko denerwuja mnie bezsensowne odpowiedzi , które tak naprawde nie są odpowiedziami . Tylko stek przekleństw i obelg .
Pozostawiam wam mysli , zastanówcie się w czym tkwi problem , że ich nie lubicie . Bo jeśli nikt z nas nie przyzna się szczerze dlaczego ich nie lubi nie z powodu wyglądu i ubioru to znaczy , że ma problem sam ze sobą .
Słucham ich muzykę i nie patrzę na ich wygląd ( jak to robią nie które rozwydrzone nastolatki) ale rozumiem ich sens przesłania w piosenkach . Gdybyście się dobrze zastanowili , to sami znaleźlibyscie w ich piosenkach jakies swoje ego .
Ale nie , lepiej ich drzucić błotem i dowidzenia .

Hm, co do Billa.
'Faceci!'
Mówicie, że pan Be wygląda jak baba?
Wy pewnie wyglądacie jak 'mężczyźni' a nie leci na Was tyle lasek co na niego.

Nie wiem gdzie mialam dać ten temat wiec postawiłam go tutaj ... najwyżej zniknie on z oczu jesli nie bedzie pasował ale prosze was o ocenienie mojej pracy do gazetki szkolnej Vide Supra ???
Jestem ciekawa czy bede miec nalot odpowiedzi z mojej szkoly

,,Brak akceptacji czy nietolerancja???"

Chciałabym poruszyć pewny temat , na który powiniśmy sie wszyscy zastanowić . Jesteśmy młodzi , słuchamy różnej muzyki i mamy zupełnie inny styl ubierania się .
Od niedawna ... no może od października na Vivie Polskiej pojawił sie nikomu nieznany zespół młodzieżowy
Tokio Hotel . Od tej pory , niektórzy słuchaja młodych sąsiadów z Niemiec. Są w oni w wiekach 16 - 18 lat , a zespołem już 5 lat . Zapytacie pewnie w czym problem ?
Ano problemem jest to , ze część was nie potrafi trafnie odpowiedzieć na pytanie ,,Dlaczego nie lubię Tokio Hotel ?"
Przeważnie słyszę odpowiedzi odnosnie ich ubioru i wygladu . Kogo to obchodzi jak kto wyglada ?
Chłopaki maja własny styl i to ich wyróżnia wśród innych rowieśników .
Powiecie tak , no dobra ale ten wokalista wygląda jak pedał....
Hmm...zdania są podzielone . Mylicie go z dziewczyną lub bardzo wam przeszkadza , że maluje oczy i ma czarne paznokcie. A Marylin Manson , Lauri z The Rasmus czy Billie Joe Amstrong z Green Daya to co święci ?
Tom ma dredy i kolczyk w ustach . Czyli dla was też do niczego . Mój kuzyn ma chrapke na dredy i co jego też byście oczerniali ?
Pozostaje jedno szczere pytanie , czy ktokolwiek przesłuchał ich całą płytkę ,,Schrei" ( tł.Krzyk)?
Tem kto zna perfekt niemiecki , przetłumaczy sobie w myślach ich piosenki . Każdy ma wolna rękę . Każdy ma inne gusta muzyczne , ale czy od razy trzeba ich kreślić za pierwszym razem , bo nie pasi wam ich wygląd ?
Rozumiem , że cześć was słucha techna , hip- hopu , nu-metalu .
Ja również nie stronię od ciężkich brzmień gitarowych . Poprostu kocham muzykę rockową , ponieważ odreaguję nerwowo albo jak mam ciężkie dni . Gdybyście przetłumaczyli ich piosenki , zrozumielibyście ich przesłanie , które do mnie i być może do innych dotarło .
Twierdzicie , że to ,,małolaty przed mutacją" lub ,,kolejny kicz w show - biznesie muzycznym " czy jeszcze inne teksty gdzie można by książkę z tego zrobić.
A może im czegoś zazdrościcie ? Sławy , kasy , że mają coraz więcej fanów ( nie tylko fanki !!!) . Może Wy chłopaki zazdrościcie im , że laski wolą patrzeć na nich bo są przytojni i orginalni ?
Taki ich styl i sami podkreślają z naciskiem by dać do zrozumienia , że nie są zespołem z castingu ani nie jest to chwyt markentingowy ( ich styl itp.)
Nie żebym ich broniła bo nie oto mi chodzi , tylko denerwuja mnie bezsensowne odpowiedzi , które tak naprawde nie są odpowiedziami . Tylko stek przekleństw i obelg .
Pozostawiam wam mysli , zastanówcie się w czym tkwi problem , że ich nie lubicie . Bo jeśli nikt z nas nie przyzna się szczerze dlaczego ich nie lubi nie z powodu wyglądu i ubioru to znaczy , że ma problem sam ze sobą .
Słucham ich muzykę i nie patrzę na ich wygląd ( jak to robią nie które rozwydrzone nastolatki) ale rozumiem ich sens przesłania w piosenkach . Gdybyście się dobrze zastanowili , to sami znaleźlibyscie w ich piosenkach jakies swoje ego .
Ale nie , lepiej ich drzucić błotem i dowidzenia .
Czekam na wasze zdania . Nie jest to jakaś prowokacja , tylko uświadomcie mnie co jest ,,ble" wobec was w TH . Tylko nie chcę widzieć teksty typu ,, bo to nie moja muza" itp. . Proszę o sensowne zaargumentowanie opinii . Do zobaczenia na nastepnych łamach Vide Supra

to by LeNkA_17

Doda, czyli Dorota Rabczewska, jaka jest, każdy widzi. Dyżurna skandalistka co chwilę raczy nas kolejną sensacją. Jak nie rozwód z piłkarzem Radosławem Majdanem, to transmitowane przez telewizję perypetie z egzaminem na prawo jazdy. A to mocno rozbierana sesja zdjęciowa albo wywiad, w którym Doda oznajmia, że Madonna to sprytnie wykreowane beztalencie, a z koncertu Stonesów wyszła w połowie, bo się jej nie podobało. Doda tu, Doda tam. Aż strach otworzyć lodówkę.

Sama Doda podkreśla, że czuje się rockmanką, a jej najnowsza płyta to "światowy poziom". Kilka dni temu jeden z tabloidów opublikował rzekomą wypowiedź Grzegorza Markowskiego, w której wokalista Perfektu nazwał ją "mało utalentowaną dziewczynką", która "jedzie" tylko na skandalach. Doda oświadczyła: "nie chce się jej wierzyć, aby tak doświadczony rockandrollowiec bez powodu ubliżał i obrażał młodszą artystkę".

Słowa "artystka" i "rockandrollowiec" są tu kluczowe. Doda nie uważa się jedynie za celebrity czy gwiazdkę pop. Chce być traktowana poważnie. No to proszę.

Ale to nie takie proste. Na jej płycie "Diamond Bitch" z jednej strony kreuje się na niezrozumianą artystkę i dziewczynę z sąsiedztwa. Niektóre z piosenek (teksty w większości napisała sama) mają dedykacje. Jest utwór dla rodziców, jest dla fanów, którym wydaje się że "wiedzą o niej wszystko, ale tak naprawdę nie wiedzą nic".

Jest nawet piosenka poświęcona "polskim żołnierzom, którzy polegli w misjach i akcjach". Atakuje media ("Prowokacja") i dawnych współpracowników ("Judasze"), rozlicza się też ze związkiem z Majdanem ("Katharsis" i "Ostatni raz ci zaśpiewam"). Robi to w typowym dla siebie stylu. "Skąd wiesz komu wierzyć masz/nie tym którzy mym kosztem/tuczą się fałszem i śmieją ci się w twarz" - pyta w "Prowokacji".

"Rzeczywistość tnie serce moje na wskroć" [pisownia oryginalna] - oznajmia w "Katharsis".

No i wszystko jasne. "Diamond Bitch" ma być podsumowaniem dotychczasowymi doświadczeń Dody w show-biznesie. "Wierzę w miłość/wierzę w przyjaźń" - śpiewa w utworze poświęconym kompozytorowi jej przebojów z czasów grupy Virgin. "Dałeś dupy" - rzuca w oświadczeniu zamieszczonym we wkładce pod adresem dawnego menedżera.

Doda wie, co robi. Podejmuje grę. W prasie zgłasza bardziej niż poważne aspiracje. Ale na "Diamond Bitch" gra tym, co już świetnie sprawdzone. Rozdziela razy na prawo i lewo, bo dobrze wie, że wywoła to kolejne dyskusje. A centralnym motywem oprawy graficznej swojej płyty czyni własną pupę. Bo może i Doda faktycznie ma jakieś ambicje, ale wie, co w jej wypadku sprzedaje się najlepiej.

Zostaje jeszcze muzyka. Rzeczywiście, jeśli ktoś zna Dodę jedynie z radiowych czy festiwalowych przebojów, może być nieźle zaskoczony. Poza paroma całkiem zgrabnymi (i naprawdę nieźle wyprodukowanymi - posłuchajmy, jak w "Katharsis" nakładają się na siebie kolejne partie wokalne) balladami "Diamond Bitch" to względnie mocne granie o rockowej proweniencji.

Chwilami Doda potrafi naprawdę przyczadować. Np. w zbudowanych wokół mocnych riffów "Prowokacji" czy utworze tytułowym. Ten drugi dedukuje stacjom radiowym, bo "kiedyś chciałaby doczekać czasów, kiedy usłyszy taką muzykę w radiu".

I to jest chyba największy problem Dody. Pal sześć jej podchody pod publiczność i całą medialną otoczkę "Diamond Bitch". Jeśli gdzieś szukać w Dodzie autentyzmu, to chyba właśnie przede wszystkim w jej czysto muzycznym guście.

A ten jest z zupełnie innej epoki. W utworach pobrzmiewają echa poczynań grup pokroju Heart. Gdy gra bardziej popowo, kojarzy się z Roxette. Gdy próbuje brzmieć ostrzej, ociera się o stylistykę późnego Alice'a Coopera czy Def Leppard. Do takiej muzyki Doda niewątpliwie ma serce, głos i temperament. Gdyby wpadła w ręce któregoś z legendarnych speców od popmetalowych dźwięków pokroju Mutta Lange'a czy Desmonda Childa, ten być może zrobiłby z niej gwiazdę światowego formatu.

Ale ćwierć wieku temu.

Zmaza, Farben Lehre 22.09.06r. Częstochowa; Utopia

„Wiecznie młodzi” Tak można powiedzieć o Farben Lehre po częstochowskim koncercie. Zespół w tym roku obchodzi dwudziestolecie istnienia i świętuje je jesienną trasą, która gości nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech. Zaplanowanych jest prawie 20 koncertów, a ostatni odbędzie się w warszawskiej Proximie. Z okazji jubileuszu wydany został dwupłytowy album pt. „Farben Lehre”. Na pierwszej płycie znajduje się 20 znanych piosenek min. „Egoiści”, „Handel” i „Terrorystan”. Na drugiej części albumu są covery zespołów na, których wzorowało się Farben Lehre. Można tam znaleźć min. „Rape my” Nirvany i kawałki Sex Pistols, The Clash i The Ramones.

Częstochowska Utopia to miejsce pierwszego koncert jesiennej trasy. Każdy częstochowianin lubiący koncerty wie gdzie mieści się ten klub. W swoich murach gościł największe gwiazdy alternatywnej sceny, ale i nie tylko. Jedynym minusem jest mało miejsca. Ale polska młodzież i nie tylko młodzież potrafi się pomieścić nawet w niewielkich pomieszczeniach. Farbenom w trasie towarzyszy „Zmaza” laureat nagrody Jury tegorocznego Jarocin Festiwal 2006. Dla porównania Farben Lehre wygrało w Jarocinie w 1990r. Zmaza powstała ma początku lat 90-tych, a w marcu tego roku wydała swoją drugą płytę pt.„Owszem”. Wielu dziennikarzy i nie tylko mówi o nich, że grają jak Dezerter dwadzieścia lat temu. Każdy zespół punkowy się na kimś wzoruje, ale też każdy jest inny i to Dezerter dziś gra na koncertach podobnie do Zmazy. Farben Lehre rozpieszcza częstochowską publiczność grając w Częstochowie stosunkowo często w porównaniu z innymi zespołami. Przed rokiem zagrali również w Utopii, a na przełomie zimy/wiosny trasa PUNKY REGGEA live zagościła w klubie Paradoks, który ma w tej chwili generalny remont.

„Utopia” klub ulokowany na parterze i w piwnicy bloku w piątek (22.09.06r.) został opanowany przez młodych i starszych fanów Punk-Rocka. Wielu z nich mogło pamiętać Farben Lehre sprzed 20-stu lat. Tak jak muzycy też i fani mało się zmienili, wszyscy są pełni energii. Beforparty min. dzięki Fatboy Slimowi rozkręciło ludzi czekających pod sceną. Już wtedy zaczynało się robić „mokro”. Farbeni (ale bez Wojtka W.) weszli na chwile na scenę, aby ustawić wszystkie dziwięki żeby wszystko „pięknie” grało. Zagrali na próbę „Siła w nas”, a publika stojąca pod sceną nie mogąc się doczekać prawdziwego występu zaczęła taniec Pogo. „Na parkiecie” gromadziło się coraz więcej ludzi. Zmaza zaczęła grać z niewielkim opóźnieniem, ale to nikomu raczej nie przeszkadzało biorąc pod uwagę, że był piątek i nikt się nie przejmował, że czekają go jutro jakieś obowiązki. Od pierwszych dziwięków publika zareagowała wspaniale, zabawa się rozkręciła. Najlepiej zapamięta ją chyba fan, który wychylając się za barierki miał głowę nad odsłuchami a nogi z tyłu bawiły się z resztą. Ściany momentalnie stały się wilgotne i czasami kapnęła z nich kropla. Polska scena punkowa jest przede wszystkim Prawdziwa w odróżnieniu od innych gdzie więcej czasu artyści spędzają u fryzjera niż w studio. Zmaza daje dowód swej autentyczności na każdym koncercie bezlitosnym, surowym brzmieniem i równie prawdziwymi tekstami. W Częstochowie można się było poczuć jak w Jarocinie. Koncert ich trwał około godziny i w tym czasie zagrali min. „Sam na sam”, „Biorę” i „Dupek” uświadamiając publiczności, że musimy żyć z dupkami na tym samym świecie. Ale „gwoździem” programu był oczywiście jubilat - Farben Lehre.

Cały koncert zapowiadał się jako „The best of”, ale mało kto spodziewał się, że będzie trwał tak długo bo prawie dwie godziny. Samych bisów było około 10, ale to w końcu jubileuszowa trasa. Koncert co tu dużo pisać był po prostu wspaniały. Na początku zaistniała mała usterka – jeden z odsłuchów w ogóle nie działał i to przez dłuższy czas, ale po interwencji techników wszystko wróciło do porządku. Tak jak ostatnia płyta, występ Farbenów był podsumowaniem 20 lat działalności. Piosenki z różnych okresów przeplatały się niczym warkocze u dorodnej blondynki. Nie zabrakło numerów z pierwszej płyty „Bez pokory” np. „Egoiści”, i z przedostatniej płyty „Farenheit” np. „Terrorystan”, który niesamowicie pasuje do 4 odsłony naszego kraju. Muzycy byli niezwykle (choć w przypadku Farben Lehre zwykle) bezpośredni w stosunku do publiczności. Wojtek Wojda często przystawiał mikrofon do ust fanów i by i oni mogli zaśpiewać kawałek refrenu. Scenę od barierek dzieliła może 1.5 m odległość dzięki czemu wystawiając rękę można było mieć nadzieje, że któryś z muzyków przybije Ci „piątkę”. Słuchając koncertu słyszało się 20 lat koncertowania. Sięgano po takie utwory jak „Muzyka i zdrada”, Nierealne ogniska” „Garażówka” i „Pozytywka”. Wokalista nawiązał też do piosenki innej legendy punk rocka KSU, mówiąc żeby „Iść pod prąd” i że niestety KSU czasami idzie z prądem. Nieodłącznym elementem koncertów Farbenów są kowery. Nie zabrakło naturalnie „Should I Stay Or Should I Go” , ale sięgnęli też do twórczości Kobranocki i Die Toten Hosen grając „I nikomu nie wolno się z tego śmiać”. „Z pozdrowieniami dla maturzystów” tak zapowiedział W.W. piosenkę „Matura”, która była jednym z ostatnich bisów.

W pewnym momencie większość myśląc, że „to już jest koniec” zaczęła wychodzić z sali, ale grupa najwierniejszych została wywoływając Farbenów na jeszcze jeden bis i ich prośby zostały posłuchane, ale rzesza ludzi w ścisku na wąskich schodach wracała z uśmiechem na twarzy. Po koncercie Farbeni dostali tort urodzinowy od dwóch zagorzałych fanek (mamy i córki), który miał napis „FL” i dwie świeczki dające liczbę 20. Oczywiście tort był pyszny (wiem, bo sam próbowałem), ale pyszne były też buziaki od Wojtka Wojdy.

Podsumowując koncert był skróconą historią zespołu. Człowiek w ogóle nie znający muzyki Farben Lehre mógł za jednym zamachem usłyszeć wszystkie (przynajmniej dla mnie) najlepsze kawałki i poczuć atmosferę koncertu, która jest chyba ważniejsza niż sama muzyka.

Porównując Farben Lehre z innym tegorocznym jubilatem zespołem Perfekt: Farbeni są o 5 lat młodsi, na koncerty obydwu kapel bija tłumy, Wojtek nie pomógł córce ani synowi wydać płyty i zajść na „szczyt”, ich drogi artystyczne różnią się niewiele, ale to pięknego Grześka Markowskiego widać w telewizorze, a Wojtka spoconego na koncercie.

Paweł Osuch, [02.10.2006]

1. Czego w tej chwili słuchasz?
Niczego. "Gra mi w głowie" Seether.

2. Która piosenka wprawia cie w smutny nastrój?
Marilyn Manson - Just a car crash away, Coma White;
Mandy Moore - Only Hope

3. Która piosenka jest najbardziej denerwująca?
'Umbrella.. ella.. ella.. e.. e.. e..'

4. Twoja wiecznie ulubiona kapela?
Marilyn Manson (na pierwszym miejscu).
Później bezwzględnie:
Nickelback, Story of the year

5. Niedawno odkryta kapela to?
Seether, Billy Talent

6. Najlepszy damski wokal?
...moja koleżanka

7. Najlepszy meski wokal?
Michael Buble

8. Typ muzyki, w którym się najbardziej odnajdujesz?
Zależy od nastroju.

9. Czego słuchasz, żeby się rozruszać/doładować?
Story of the year, Marilyn Manson

10. Czego słuchasz na uspokojenie?
Michael Buble, Mozart, Preisner, Turnau, Rynkowski

11. Ostatni duży koncert na którym byłeś?
W. A. Mozart - Cosi fan tutte

12. Której kapeli słuchasz ostatnio najwięcej?
Billy Talent

13. Najbardziej znienawidzona kapela?
nie mam, są za to takie, których poprostu nie lubię

14. Piosenka, która wprawia cie w zadumanie?
Grzegorz Turnau - Twoja Postać; Billy Talent - Pins and needels albo Nothing to lose

15. Zespół, który według ciebie świat powinien pokochać tak samo, jak ty?
Marilyn Manson, Story of the year (podoba mi się to pytanie!)

16. Najlepszy klip?
Marilyn Manson - Coma White

17. Co puściłbyś w głosnikach podczas seksu, zeby nadać pikanterii?
Marilyn Manson - Putting holes in happiness, Heart Shape glasses

18. Jesli mialbys wybrac ulubiona piosenke - ktora bys wybral?
Dużo ich

19. Czy umiesz grac na jakims instrumencie?
Tak, na gitarze

20. Masz mozliwosc spotkac sie z wybrana gwiazda, kogo wybierasz?
Pod warunkiem, że gwiazda się zgodzi:
Marilyn Manson (jakbym umiał angielski :) )
...więc chyba bym wybrał Wojciecha Cejrowskiego

21. Czy jesteś w jakimś zespole?
Tak

22. Jeśli tak, to jaką muzyke gracie i jaka jest twoja rola?
Pieśni religijne przerobione na styl baardzo współczesny.
Moja rola:
Śpiewanie, pisanie tekstów i muzyki, czasem gra na gitarze.

23. Byles kiedykolwiek na randce z jakims muzykiem?
Na randce nie.

24. Jesli tak - jaki typ muzyki wykonywal?
Eeee… myślałem, że chodzi o muzyków ze szkoły muzycznej ogólnie w tym kierunku wykształconych.

25. Jesli nie - czy chcialbys?
Jeśli zamierzam z kimś iść na randkę to nie stawiam na pierwszym miejscu tego czy jest muzykiem czy nie.

26. Czy masz duzo gadgetow zwiazanych ze swoim ulubionym zespolem?
Nie

27. Co myslisz o hip-hopie?
Na ogół nie lubię hip-hopu.
Jedyny wykonawca hiphopowy, którego mógłbym od czasu posłuchać to Eminem. Jest dynamiczny, zdolny i nietypowy.

28. Czy marzysz o tym, zeby zostac muzykiem?
Tak

29. Najlepszy damski zespol jaki znasz?
Nie mam chyba takiego

30. Najlepszy meski zespol jaki znasz?
Trochę mnie wkurzają te pytania, chyba trzeci raz muszę pisać to samo. NIE ODPOWIEM!

31. Ostatni kawalek jakiego sluchales w radio?
Nie słucham radia.

32. Co myslisz o muzyce klasycznej?
Muzyka przez duże „M”. Lubię, słucham głównie Mozarta.

33. Co myslisz o muzyce country?
Dobra, żeby się odprężyć lub nabrać pozytywnej energii.

34. Co myslisz o death metalu?
TATATATATATTATATAA!!!!...DUP!DUP!DUP!DUP!..AAAAAAHHGGG!!
Taki gitarowy odpowiednik techno.

35. Ostatnia kapela (z tych wielkich) jaka widziales na zywo?
Maleo Reggae Rockers

36. Jaka piosenka milo ci sie kojarzy?
Story of the year - Sidewalks

37. Czy słuchasz kapel ktore wykonuja piosenki w innych jezykach niz twoj?
Tak

38. Z jakim znanym muzykiem chcialbys uprawiac seks?
Jak poznam kogoś, z kim będę chciał się związać na całe życie, między nami zawiśnie burza hormonów i pożądania, dzięki której wejdziemy w relację seksualną, a traf będzie chciał, że ta osoba będzie znanym muzykiem.. To właśnie będzie ona.

39. Najgorszy moment jaki ci sie przydarzyl podczas koncertu?
Jeśli koncert jest genialny to najgorszym momentem dla mnie jest jego koniec.
Raz koleżance na koncercie wyłączył się błędnik (upadek podczas pogo), …karetka, tłum gapiów,… właściwie to dla niej był najgorszy moment, wiadomo. Dla mnie zaś dlatego, że po prostu się martwiłem.

40. Smieszne sytuacje podczas koncertu?
Nie do opisania.

41. Smutne momenty podczas koncertu?
(Patrz 39. …i patrz również 30 …wściec się można)

42. Kawalek, ktory najlepiej opisuje twoje zycie?
Coma – Sto tysięcy jednakowych miast, Leszek Żukowski

43. Czy znasz nazwiska wszystkich wykonawcow wystepujacych w twoich ulubionych kapelach?
Nie we wszystkich zespołach

44. Czy wyglad fizyczny muzyka odgrywa jakakolwiek role i ma wplyw na to, czego sluchasz??
Oczywiście. Wizerunek to fundament. Dlatego nieziemsko inspiruje mnie Marilyn Mason.

45. Kogo ze slawnych muzykow wzialbys za meza/zone?
(patrz 25 i słowa ‘iść na randkę’ zamień na ożenić się’ …kto pisał tą ankietę?)

46. Ulubiony sound track w filmie?
Piękny umysł, Equilibrium

47. Czego sluchaja twoi rodzice?
Tata: Perfekt, Black Sabbath, AC/DC, Queen
Mama: Ryszard Rynkowski (głównie)

48. Czego sluchasz w tej chwili?
Już chciałem się irytować i pisać „(patrz 1.)”, ale w czasie wypełniania przypomniało mi się, że włączyłem muzykę. Teraz leci Billy Talent – Nothing to lose

49. Czy nosisz koszulki swoich ulubionych zespolow?
Mam tylko bluzę z Mansonem

50. Co myslisz o ludziach, ktorzy takowe nosza?
„Mój człowiek”

51. Do jakiej muzycznej subkultury zaliczylbys siebie?
Metal (już nie), ale widać po mnie, że lubię rock’a.

52. Ktora piosenka sie ciebie 'czepila' ostatnio?
Oj różnie bywa.

53. Spiewasz pod prysznicem?
Właśnie bardzo często śpiewam, ale tak się składa, że pod prysznicem nie.

54. Jesli tak, to co, jesli nie, to dlaczego?
Wszystko co się da i w danym momencie ‘gra mi w głowie’.

55. Wolalbys wyjsc za muzyka czy byc nim samemu?
Wolałbym byc docenionym muzykiem.

56. Co kreci sie teraz w twoim walkmanie/discmanie?
Słucham muzyki z komputera (w tym momencie Rynkowski – Wyspa)

57. Jak duza role w zwiazku dla ciebie odgrywa gust muzyczny partnera?
Może w związku mało, ale w nawiązaniu samej znajomości to dość dużą.

58. Hansonowie wlaza ci do pokoju - przedstawiasz im sie czy planujesz im wpierdolic?
Głupie pytanie. Nikt mi nie wlezie

59. Sex, Drugs and Rock & Roll - czujesz to?
Czasami

60. Spiewasz w toalecie?
W toalecie mam dobrą akustykę, ale tam także nie śpiewam.

Piosenka popularna ma kłopot: jakość śpiewanych tekstów woła o pomstę do nieba

Dlaczego tak dramatycznie obniżył się poziom polskich piosenek? Czy z upływem czasu staliśmy się mniej wymagający? Kuba Wojewódzki tłumaczy, że "coraz częściej o najważniejszych sprawach mówi się językiem banału, bo banał się świetnie sprzedaje".

Popkultura robi z nami, co chce. Stwarza nam zmyślone światy, pobudza skrywane tęsknoty, mebluje życie podług własnego widzimisię. Za to ją kochamy i bez oporów dajemy się mamić. Jednak i w tej dziedzinie można osiągnąć szczyty albo pełzać po dnie.

Podobnie rzecz ma się z rodzimą muzyką popularną: śpiewające gwiazdy, gwiazdki i gwiazdeczki, z którymi codziennie obcujemy za sprawą rozgłośni radiowych, list przebojów, nowych albumów, opowiadają nam o miłości, radości, smutkach i o czym tam jeszcze, stając się mieszkańcami masowej wyobraźni. Wystarczy jednak jeden rzut ucha, by odkryć, że dziś na ogół mamy do czynienia ze zwykłą hochsztaplerką i najczystszej wody grafomanią. Jeśli nawet nie w kwestii kompozycji i aranżacji, to z pewnością, jeśli idzie o warstwę tekstową tych produkcji. Dawniej przebój to był przebój - produkt z niższej półki artystycznej, ale zwykle dobrej jakości. Istniała kategoria zawodowych tekściarzy, spod piór których wychodziły piosenki lekkie, łatwe i przyjemne, ale z profesjonalnym rymem, rytmem i poetyckim pazurem w tle, a czasem ze zgrabną historyjką wiodącą.

Niejednokrotnie były to naprawdę perełki, wystarczy sięgnąć do pamięci (zachowując, rzecz jasna, proporcje): "Autobiografia" Perfektu, "Szklana pogoda" Lombardu, "Julia i ja" Zdzisławy Sośnickiej, "Chodź, pomaluj mój świat" Dwa Plus Jeden, "Bądź gotowy dziś do drogi" Haliny Frąckowiak, "Królowie życia" Kombi, "Jesteś lekiem na całe zło" Krystyny Prońko, "Tyle samo prawd, ile kłamstw" Izabeli Trojanowskiej, "Medytacje wiejskiego listonosza" Skaldów... Długo by wymieniać - różne bajki, strony, czasy, klimaty.

Wspólną cechą tych piosenek, które na trwałe zapisały się w pamięci słuchaczy kilku pokoleń, są ich autorzy - zaledwie czterej na dziewięć wymienionych hitów: Bogdan Olewicz ("Autobiografia", "Julia i ja", "Jesteś lekiem na całe zło"), Marek Dutkiewicz ("Szklana pogoda", "Chodź, pomaluj mój świat", "Bądź gotowy dziś do drogi", "Królowie życia"), Andrzej Mogielnicki ("Tyle samo prawd, ile kłamstw") i Leszek Aleksander Moczulski ("Medytacje wiejskiego listonosza").

Jeśli dorzucić jeszcze do tego zestawu takich autorów evergreenów jak Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski, Jonasz Kofta, Magdalena Czapińska, Bogdan Loebl, Jerzy Kleyny, Jan Wołek czy Jacek Cygan - ujrzymy pokaźną armię profesjonalnych autorów, którzy zawsze biegle posługiwali się językiem polskim, a układanie rymowanych opowiastek opanowali do perfekcji. I nawet jeśli chwilami ocierali się o kicz, robili to z gracją.

Do osobnej grupy zaliczyć trzeba "zawodowych" poetów i pisarzy, np. Ernesta Brylla, którego "Polska baba" w wykonaniu Danuty Rinn trafiła pod strzechy, a także poetów rocka, którzy swoje kariery zaczynali w latach 70. i 80. - Wojciecha Waglewskiego, Kazika Staszewskiego, Lecha Janerkę czy Macieja Maleńczuka. Oni jednak - obok twórców piosenki poetyckiej - stanowią odrębną kategorię autorów; byłoby grubym nietaktem stawianie ich pośród kolorowych jarmarków kultury popularnej.

Wraz z nadejściem wolnego rynku nastała era trzech B: beztalencia, banału i błyskotek. Piosenki, w których liczył się również tekst, ustąpiły miejsca frazesom bez ładu i składu pisanym najczęściej przez samych wykonawców. Komercyjne rozgłośnie radiowe i wielkie koncerny muzyczne uznały, że aby zdobyć słuchacza (czytaj: klienta), musi być łatwo, lekko, przyjemnie i... głupio. Nawet radiowa Trójka, która przez lata trzymała poziom, uległa tym wyścigom z "Idola" do "Baru" i z powrotem.

Na początku lat 90. Kasia Nosowska, jedna z ciekawszych osobowości polskiego rocka, napisała piosenkę pt. "Teksański", jakby przepowiadając szlak, na który wstąpiła polska piosenka popularna. Posłuchajmy: "Herbata stygnie, zapada mrok / A pod piórem ciągle nic / Obowiązek obowiązkiem jest / Piosenka musi posiadać tekst / Gdyby chociaż mucha zjawiła się / Mogłabym ją zabić, a później to opisać / W moich słowach słoma czai się / Nie znaczą nic / Jeśli szukasz sensu prawdy w nich / Zawiedziesz się"...

Nic dodać, nic ująć. Weźmy pierwszy z brzegu przykład - zespół Ich Troje. Kochają ich miliony, piszą o nich brukowce, stworzyli produkt na miarę czasów. Czym? Piosenkami Jacka Łągwy wyśpiewywanymi w patetycznych pozach przez ufryzowanego na czerwono Michała Wiśniewskiego. "Zadzwoniłem w środku lata / choć minęły już dwa lata / Ty nadal nie odzywasz się... // dziś ten list Ci napisałem / lato zbliża się, więc chciałem / powtórzyć Tobie jeszcze raz... to co wtedy: // zawsze z Tobą chciałbym być / przez całe lato / zawsze z Tobą chciałbym być / kochaj mnie za to / zawsze z Tobą chciałbym być / tylko we dwoje / zawsze z Tobą chciałbym być" - słyszymy w jednym z większych przebojów zatytułowanym "Zawsze z tobą chciałbym być (przez miesiąc)...".

Podobne rozterki miewa podmiot liryczny piosenek Dody Elektrody, blond wampa z zespołu Virgin, która sama pisze to, co śpiewa, uwodząc masy. W piosence "Mam tylko ciebie" daje popis swego talentu: "Kiedy noc odchodzi / budzę się / by z tobą być, kiedy noc nadchodzi / modlę się / by z tobą być / w snach ciebie nie ma / już nie myślisz o mnie tak / w snach ciebie nie ma, to znak / mam tylko ciebie / powiedz, że słyszysz, że to nie koniec / już ciebie nie ma / mam tylko ciebie / powiedz, że słyszysz / nie ma cię".

Tymczasem Kasia Cerekwicka, kolejna popularna piosenkarka, wyznaje, że potrafi kochać, chociaż: "Nie będę płakać już za nikim / Bo szkoda moich łez / Od teraz będę silna, twarda / Nic już nie złamie mnie / Nie będę spełniać żadnych życzeń / Bo wróżką nie jestem więc / Więc jeśli liczysz na coś więcej / Lepiej postaraj się / Tak mówiłam wczoraj / Jeden słodki uśmiech całkiem zmienił mnie" ("Potrafię kochać" - słowa wokalistki). Natomiast Gosia Andrzejewicz, o której możemy przeczytać w jej biogramie, że jest "osobowością muzyczną", nie za bardzo daje sobie radę z tym, z czym Cerekwicka umiejętnie walczy: "Miało być dobrze nam jak w marzeniach / Jak to jest? Czemu czas wszystko zmienia? / Nie wiem, jak dalej żyć / Nie wiem, nie umiem śnić, gdy / Nie ma blisko Cię nie ma / Nie wiem, jak dalej żyć / Łez już nie umiem kryć / Gdy nie dajesz ciepła mi / Nie dajesz ciepła" (piosenka "Trochę ciepła").

Idźmy dalej. Oto Szymon Wydra wyśpiewuje, że "dziś już wiem / to był mój błąd / przez zamknięte drzwi / chciałem wejść". Monika Brodka, zwyciężczyni "Idola", wyznaje, że "obok jesteś wciąż i nie ma cię / nie potrafisz wprost nie kochać mnie / może to nie nam pisana jest / taka miłość aż po życia kres". Ania Dąbrowska natomiast opowiada tak: "Nie rozumiesz ty / czemu chcemy ciągle blisko być / kiedy patrzysz na mnie / zmieniasz cały świat / prócz twych oczu nie istnieje nic". Anna Wyszkoni z zespołu Łzy ratuje się frazą: "To nic, nie kochasz mnie / To nic, nie będzie naszych wspólnych dni / To nic, nie przejmuj się / To nic, jesteś tylko snem". Itd. itp...

Nie sposób nie odnieść wrażenia, że w tych wszystkich wyznaniach chodzi w gruncie rzeczy o to, co już dawno nazwał jeden z bohaterów "Rejsu": "Jestem sam, nie mam dziewczyny i jest mi niedobrze". Niestety, niedobrze robi się również, gdy słucha się tych wierszyków z pamiętnika egzaltowanej nastolatki. A że stają się przebojami? Pewnie rację ma Kuba Wojewódzki, dziennikarz muzyczny i były juror "Idola", że wolny rynek jest także wolnym rynkiem gustu. Szkoda tylko, że o tym guście tak rzadko dyskutujemy. Dobrze, że chociaż mamy co wspominać.

Stężenie banału

Rozmowa z Kubą Wojewódzkim, dziennikarzem muzycznym

- Jak to się dzieje, że trzy, cztery dekady temu teksty popularnych piosenek niosły jakieś wartości językowe, a często nawet artystyczne, a dziś są to pisane na kolanie egzaltowane wypociny?

- Autorzy piszący piosenki w poprzedniej epoce byli uwikłani w taki, a nie inny kontekst rzeczywistości, co ich inspirowało i przeszkadzało zarazem. System polityczny sprawiał, że trzeba było bawić się słowem, stosować metafory i różne figury retoryczne. Czasem ta zabawa z wyobraźnią stawała się zabawą z cenzorem, co niewątpliwie było swego rodzaju stymulatorem. To jedna strona medalu. Jednocześnie trzeba byłoby być detektywem ogarniętym obsesją, żeby w genialnych tekstach Bogdana Loebla pisanych dla zespołu Breakout i Tadeusza Nalepy doszukać się jakichś treści politycznych. Płyty Breakoutu do dziś poruszają w sposób niezwykły dlatego, że tekst był tam ściśle związany z muzyką i odwrotnie. Jeśli w Holandii każdy ojciec prowadzi swego dorosłego syna do burdelu, to w Polsce powinien zmuszać go do wysłuchania "Kiedy byłem małym chłopcem". A dlaczego dzisiaj jest z tym źle? Może po prostu teksty Moniki Brodki nie są kierowane do nas, czyli starszego pokolenia?

- A może jednak są po prostu słabe?

- Czasami, jak się zna biografię artysty i ma się dystans historyczny, łatwiej jest pewne rzeczy ocenić. Ja, znając trochę Brodkę, wiem, że jak ona śpiewa: "Gdy zamknąłeś drzwi / Zegar dalej bił / Czas nie stanął w miejscu / Nie było mi żal", to jest to jej osobiste pożegnanie z ojcem, choć wydaje się, że to banalna piosenka o rozstaniu.

- Ale nie każdy to wie, a tekst musi bronić się sam.

- Masz rację, oczywiście. Przyjaźnię się z Jackiem Cyganem, zawodowym tekściarzem, twórcą między innymi piosenki "Czas nas uczy pogody", którą mogłaby wykonywać każda wielka artystka, i Whitney Houston, i Barbra Streisand. Problem polega na tym, że trzeba mieć taką wrażliwość jak Jacek. Prawdę mówiąc, bardziej jestem w stanie zanucić drugą płytę Kultu i teksty Kazika Staszewskiego z dawnych lat niż Brodkę czy Anię Dąbrowską. Muzyka staje się produktem. O ile dziś zastanawiamy się, o czym była piosenka Pink Floyd "Shine On You Crazy Diamond", o tyle mało kogo obchodzi, co miał na myśli Wiśniewski, śpiewając "A wszystko to, bo ciebie kocham". Cóż, wolny rynek jest także wolnym rynkiem gustu.

- Tylko że wiadomo, jaki gust dziś zwycięża.

- Ja kpiąc sobie na przykład z Dody czy Michała Wiśniewskiego, jednocześnie mam świadomość, że oni sobie świetnie na naszej scenie poradzili. To jest umiejętność właściwego stężenia banału. Tylko że ten banał można opakować w różne słowa. Funkcjonuję jako etatowy wróg Budki Suflera, ale jak dziś słucham płyt "Cień wielkiej góry" czy "Przechodniem byłem między wami", to jest to dla mnie wspaniała poetyka.

- Czyli co, piosenka popularna ubożeje, bo ubożeje świat wokół nas?

- Trochę tak, a poza tym coraz częściej o najważniejszych sprawach mówi się językiem banału, bo banał świetnie się sprzedaje. Jest taki artysta, Stasio, który nagrał jedną z najlepszych płyt hiphopowych, a jednocześnie bardzo ciekawą piosenkę autorską - "Nie pożyczaj". Okazało się, że sprzedano tylko 800 płyt. To o czymś świadczy. Najpoważniejszym problemem polskiej piosenki jest to, że ona ma coraz mniej genu uniwersalności.

Rozmawiał Przemysław Szubartowicz


źródło: onet.pl

Ostatnia mennonitka na Pomorzu

Ksiądz pisał do Rzymu o pozwolenie na udzielenie ślubu mennonitce i katolikowi. No i papież odpisał, że się zgadza. Daliśmy więc na zapowiedzi i 14 listopada 1948 r. sobie ślubowaliśmy - opowiada Krystyna Weilandt
Elbląg, podniszczona kamienica z widokiem na zaniedbane ogródki. Wśród suchych chaszczy wyróżnia się smukła brzoza.

- To ja ją posadziłam. Rośnie nam pięknie od lat - mówi Krystyna Weilandt, gdy wyglądamy z okna jej kuchenki. - A tam zaraz po lewej, na Warszawskiej widać kościół. Mój pradziad go zaprojektował.

Pradziadek był mennonitą, mówił po niemiecku. Ona zresztą też. Dopóki się nie zakochała - wtedy przeszła na katolicyzm, nauczyła się polskiego i w przeciwieństwie do reszty swojej rodziny została w Polsce.

Pokój gościnny tonie w szydełkowych serwetkach. Na ścianach gęsto od zdjęć, obrazków, wśród nich herb rodziny Wiehler.

- Przyjechali z Holandii. Polacy ich tu przyjęli. Rodzice o nich dużo nie opowiadali, choć to nasze dziady-pradziady - mówi pani Krystyna.

Bo my Niemcami byliśmy

Aleksandra Kozłowska: Dla ukochanego zmieniła pani wiarę. Trudno było?

Krystyna Weilandt: Nie. Jak się człowiek zakocha, to wszystko gotów jest zrobić. A on przystojny był, miły, rozmowny. Na imię miał Leonard. Jego urodziny były 6 listopada, a 14 listopada mieliśmy rocznicę ślubu. W zeszłym roku byłoby 56 lat. Ale on już nie żyje.

Poznaliście się państwo, tu w Elblągu?

- Nie. Och, to jest cała wielka historia. Ja jestem urodzona w Elblągu, w 1923 roku, ale moi rodzice mieli gospodarstwo w Markusach, 17 km za Elblągiem. No i jak 24 stycznia 1945 r. front się zbliżał, to wszyscy pouciekali z Markus. Myśmy też wyjechali. Schowaliśmy się koło Słupska, bo Ruski już kocioł zamknęli i koniec był. Mojego ojca zabrali i już więcej nie wrócił. Całą wojnę przeżył i dopiero Ruski go nam odebrali. A mój starszy brat na Węgrzech leży pochowany, na wojskowym cmentarzu. On był w Grecji w niemieckim wojsku. Bo my Niemcami byliśmy.

A teraz?

- Teraz Polką jestem. Po wojnie przeszłam na katolicyzm, wyszłam za Polaka, przy dzieciakach, jak zaczęły chodzić do szkoły nauczyłam się po polsku mówić. Bo wcześniej ani słowa nie umiałam... Ale nie tak od razu. Najpierw, zaraz po wojnie szukaliśmy za pracą, inaczej człowiek by z głodu umarł.

A w gospodarstwie w Markusach nie mogliście znowu mieszkać?

- Nie. Tam nic nie zostało. Bo tam była ruska komendantura i oni wszystko pozabierali: kartofle, bydło, świnie. Wszystko co było, poszło precz. No więc z siostrami, drugą mamą i dwoma małymi braćmi szukałam pracy. Miałam wtedy 21 lat. Pojechaliśmy do Szaleńca. Tam poznałam męża, Leonarda znaczy się, on tam też do pracy przyjechał. Z Czerska pochodził. Przystojny chłopak z niego był, uprzejmy. Zabrał mnie do przyszłych teściów do Czerska, żeby mnie przedstawić. Stamtąd pojechaliśmy do Elżbietowa. To był taki majątek, gdzie dostałam pracę w kuchni. Gotowałam obiady dla pracowników sezonowych, ponad dziesięć osób ich było. Mieszkaliśmy w roboczym domu. Jedna kobieta za każdym razem jak mnie widziała, syczała: "niemiecka świnia, niemiecka świnia". Nie wiedziałam co to znaczy, bo nie znałam polskiego, ale zapytałam zarządcę. I wtedy on porozmawiał z tamtą kobietą i więcej już tak do mnie nie mówiła. Później chcieliśmy z Leonardem ślub brać, ale co z tego - ja byłam mennonitką, on był katolik.

Mąż nie mógł przejść na mennonityzm?

- A skąd! Wtedy to już nikt z moich krewnych tu nie został, z kim byśmy tu byli? Zresztą wszyscy tutejsi mennonici powyjeżdżali: do Danii, Ameryki, Kanady, Australii, nawet do Urugwaju - dzwonili do mnie stamtąd w zeszłym roku, na 85. urodziny. Jeden kuzyn w Ugandzie działa, pomaga biednym. A rok temu dostałam nagle list z Kanady. To kuzyn Udo napisał, a widzieliśmy się ostatnio, kiedy miał siedem lat!

To jak udało się pani wziąć ślub?

- Musiałam przejść na katolicyzm. Pół roku na nauki chodziłam do Debrzna, dwa razy w tygodniu, cztery kilometry leśną drogą. Na naukach były modlitwy i w ogóle wszystko. Ksiądz potem pisał do Rzymu, do papieża o pozwolenie na udzielenie ślubu mennonitce i katolikowi. No i papież napisał, że się zgadza. Leonarda rodzina też nic nie miała przeciwko. Daliśmy więc na zapowiedzi i 14 listopada w Debrznie w 1948 sobie ślubowaliśmy. Byłam ubrana w białą suknię, kwiaty, welon Jak to do ślubu trzeba. Ale ślubu cywilnego nie mogliśmy dostać, nie miałam obywatelstwa polskiego. Pomogła mi taka znajoma, pani Wiśniewska, która perfekt umiała po niemiecku i potłumaczyła dokumenty. Po roku w Chojnicach dostałam to obywatelstwo, a w Czersku wzięliśmy ślub cywilny. I tam mieszkaliśmy do 1951 roku. Potem przeprowadziliśmy się do Elbląga.

Nie tęskniła pani za swoją wiarą?

- Zawsze trochę tęskniłam. Zawsze też byłam przeciwna temu, że w tej wierze trzeba chodzić do księdza i się spowiadać. Ksiądz też przecież grzeszy i on ma dawać mi rozgrzeszenie? Od tego jest Bóg, który zna wszystkie moje winy.

U mennonitów lejce złotem wykańczane

Brakowało pani Markus?

- No pewnie. 21 lat tam mieszkałam. Przed wojną w wiosce gospodarze to przeważnie sami mennonici byli. Chodziliśmy do kościoła w miejscowości Jezioro - pieszo albo bryczką jechaliśmy, albo na rowerach. Rodzice w tym kościele brali ślub. Dawał go im mój dziadek, Rudolf Wiehler. Był pastorem u mennonitów w Markusach, miał czternaścioro dzieci. Podczas ślubu, jak ręce składał na błogosławieństwo to zawału dostał. I za cztery dni zmarł. Po wojnie Polacy z tego kościoła zrobili magazyn zbożowy.

Nabożeństwa mennonickie były tylko w niedzielę, bo pastor też gospodarstwo miał, musiał pracować. Komunię też przyjmowaliśmy, wino było w kieliszku. Komunię tylko dwa razy do roku: na Zielone Świątki i na Wszystkich Świętych. W tym samym kościele ja się ochrzciłam, bo mennonici chrzczą się jako dorośli, i bez świadków, na własną odpowiedzialność. Rodzice imię tylko wybierają. Dali mi Krystyna, a właściwie po niemiecku to Krysta. 14 lat miałam, jak się ochrzciłam.

Jak wyglądało życie w Markusach?

- Przed wojną każdy miał gospodarstwo. Domy piękne były, każdy miał bydło, gęsi, pole. My mieliśmy szesnaście dojnych krów. Szkoła była i "dom ogrodowy" - kiedy rodzice oddali synowi gospodarstwo, to sami szli mieszkać do tego właśnie budynku. Mieliśmy bryczkę na co dzień, bryczkę na niedzielę, do tego lejce pięknie złotem wykańczane. Ojciec w kapeluszu jeździł. I była też kryta kareta. Nie każda rodzina tak miała, tylko ci najbardziej pracowici (śmiech). A z naszym domem to taka historia była: W gościnnym pokoju, tak jak to w tych dawniejszych budynkach bywało, nad drzwiami taki pasek z tapety był farbą pociągnięty. I kiedyś ojcu coś do głowy strzeliło i zaczął w nim grzebać. A matka: "Nie rób, bo wszystko zepsujesz". Ale on nie dał spokoju i jak później chwycił to cały ten pasek wyciągnął. Patrzymy a na drewnie wyrzeźbiony napis po niemiecku: Budowniczy Franz von Riesen i jego żona. Żeby Pan Bóg ich wynagradzał w duszy i w ogóle. A wszystkie literki tak ładnie wyrzeźbione. A dom pobudowali w 1775 roku!

Miałam dziesięć lat, gdy tata drugi raz się żenił, moja mama zmarła w wieku 42 lat. Pochowana jest na cmentarzu mennonickim Agrykola w Elblągu, mój dziadek go zakładał. Ale teraz nic z niego nie zostało, nawet nagrobki się nie zachowały. Po wojnie trawa tam rosła, krowy się pasły...

Tata i druga mama ślub brali w mennonickim kościele w Malborku. Ale jakie wesele było! Wieczorem o godzinie 12 teatrzyk odgrywaliśmy, a ciotka nasza Lidia, można powiedzieć, że była to taka poetka, teksty do tego teatrzyku napisała. No i my, dzieci byliśmy przebrani jako krasnoludki: Puki, Schnuki i Luki. Dzieci zrobiły teatrzyk na ślubie taty. I to pod lampionami! Coś pięknego!

Jak przeżyliście wojnę?

- Pracowaliśmy do końca. Menonici nie używają broni i nie chodzą na wojnę. Choć pod koniec, jednego z braci, Rudolfa wzięli do wojska, to ten co na Węgrzech, blisko granicy jugosłowiańskiej jest pochowany.

Jest pani szczęśliwa?

- Tak. Teściowie byli dla mnie bardzo mili i dzieci mam dobre: cztery córki i czterech synów. Jeden syn kawaler ze mną mieszka, ale opiekują się wszystkie.

Jaki dzień był w pani życiu najważniejszy? Taki, który najbardziej pani pamięta?

- Spotkanie w prezydium, tu w Elblągu. Na zjeździe rodziny Wiehlerów.

Opowieść córki: skromność, posłuszeństwo, praca

Podczas rozmowy panią Krystynę odwiedza jej córka - także Krystyna. Przynosi zakupy i gazety.

A pani od dzieciństwa wiedziała, że wywodzi się z mennonickiej rodziny?

Krystyna Zarzędska: Nie. Urodziłam się sześć lat po wojnie, a do tego mama późno zaczęła nam o tym mówić. O mennonitach, rodzinie Wiehler wiemy z książek, w Niemczech są wydawane i mama je ma. Co pięć lat organizowane są spotkania rodziny Wiehler, w 2005 było w Elblągu. W czasie tego spotkania mennonici podarowali muzeum w Elblągu oryginał swego katechizmu wydrukowanego w 1837 roku i kronikę rodziny Wiehlerów. 400 lat naszej historii! W przyszłym roku taki zjazd będzie w Kanadzie.

Pewne zasady swojego wychowania mama od początku nam wpajała: skromność, posłuszeństwo, praca. Byliśmy nauczeni pracy. W domu każda z nas, czterech córek - no, bo to córki najbardziej były gonione do pracy domowej - miała swoje zadanie, na przykład wycieranie kurzu, a było z czego: zawsze mieliśmy dużo obrazków: zdjęcia rodzinne, i inne. No i posłuszeństwo - wtedy nie było tak jak dzisiaj, że rodzic coś pięćdziesiąt razy dziecku powtarza. Rodzic powiedział raz i trzeba było to zrobić. Nie można było też ukroić kromki, dopóki nie zrobiło się znaku krzyża na chlebie. A jak kromka chleba spadła, trzeba ją było podnieść zaraz i pocałować. Przed każdym posiłkiem i po posiłku była modlitwa, od stołu się dopiero wtedy się odchodziło, gdy wszyscy zjedli. O oglądaniu telewizji w czasie obiadu mowy nie było. Potem sama, we własnej rodzinie też ten zwyczaj przejęłam, ale dzieci dorosły, każdy jadł szybko, albo o różnych porach i się skończyło. Choć dzisiaj uważam, że to wspaniałe. To jednoczy rodzinę.

Krystyna Weilandt: - Ta modlitwa po posiłku tak brzmiała: „Dziękujmy Panu za ten dar, co otrzymaliśmy i oby trwał on wiecznie”.

Krystyna Zarzędska: Pamiętam jak obchodziliśmy Boże Narodzenie. Na stole biedniutko, ale prezenty zawsze czekały. Mama sama je robiła: rękawiczki, szalik, takie rzeczy. Ale zanim ten prezent dostaliśmy, musieliśmy zaśpiewać piosenkę. Strasznie nie chciałam jej śpiewać, bo była po niemiecku: „O, Tannenbaum, o Tannenbaum ” Mama śpiewała ją w dzieciństwie i młodości, miała w ogóle piękny głos, w chórze była.

Krystyna Weilandt: Tak, moja rodzina była muzykalna: ciocia to na organach w mennonickim kościele na Oruni grała. A mój ojciec i dziadek bardzo ładnie śpiewali.

Krystyna Zarzędska: Tak, mama miała zdolności. Robiła dla nas przedstawienia: kukiełkowe, cieniowe, dzieciaki z całego bloku przychodziły... I bajki pięknie nam opowiadała. Z bratem oczywiście umieliśmy mówić po niemiecku. Ale dzieci w szkole, na podwórku bardzo nam dokuczały. To, co przeżyliśmy, trudno zapomnieć. Hakenkrojce nam mazali na tornistrach, wyzywali od hitlerowców. Jak mam mówiła żebyśmy po niemiecku rozmawiali, to myśmy na nią krzyczeli: „Ty do nas po niemiecku nie mów, bo my po hitlerowsku nie będziemy mówić!". I przestawaliśmy się do niej odzywać. To mama po niemiecku też już nie mówiła. Dzisiaj wiem, że o własnych korzeniach powinno się mówić, ale wtedy to ukrywaliśmy. Pamiętam jak w drugiej klasie siedziałam w ławce, nauczycielka usiadła naprzeciwko mnie, a poszłam wtedy do szkoły w nowym sweterku, który babcia przysłała mi z Niemiec. I nauczycielka tak mu się przygląda, przygląda i z taką wzgardą mówi: „O, nowy. Z Niemiec pewnie!" A później, w latach 80. jak wszyscy chcieli na Zachód wyjeżdżać i szukali na gwałt niemieckiego pochodzenia, to ciągle ktoś mamę prosił, żeby mu jedno, drugie pismo po niemiecku napisała. Ale ona sama, ani nikt z naszego rodzeństwa nie chciał do Niemiec jechać. I zostaliśmy.