Witam!

| poszukuje takiej,przykladowej:)
| pozdrawiam
Mysle ze kandydat na dyplomowanego nauczyciela powinien sam umiec
zrobic taka teczke....


Niestety, Pan - w odróżnieniu od autorów stosownych
przepisów - kieruje się logiką... Oczywiście wątkodawca się
specjalnie nie popisał - wystarczyło 5 minut ha googlu, żeby
poszukać przykładowych "teczek" - wszelako okazuje się, że
wcale nie jest to taka prosta sprawa. Proponuję zajrzeć tutaj:

"http://halina_kol.webpark.pl/sprawozdanie.html"

i spojrzeć na niektóre pozycje... na przykład na takie:

"Załącznik 39 - zaświadczenie o przeprowadzeniu lekcji
matematyki z wykorzystaniem kalkulatora graficznego do
rozwiązywania układów równań liniowych"

Myślę, że kandydat na dyplomowanego nauczyciela - a zatem
człowiek rozsądny, logicznie myślący i przy zdrowych
zmysłach - sam by nie wpadł na to, co się w takiej teczce
powinno znaleźć...

Pozdrawiam

Paweł Gładki


· 



Witam!

| poszukuje takiej,przykladowej:)
| pozdrawiam

| Mysle ze kandydat na dyplomowanego nauczyciela powinien sam umiec
| zrobic taka teczke....

Niestety, Pan - w odróżnieniu od autorów stosownych
przepisów - kieruje się logiką... Oczywiście wątkodawca się
specjalnie nie popisał - wystarczyło 5 minut ha googlu, żeby
poszukać przykładowych "teczek" - wszelako okazuje się, że
wcale nie jest to taka prosta sprawa. Proponuję zajrzeć tutaj:

"http://halina_kol.webpark.pl/sprawozdanie.html"

i spojrzeć na niektóre pozycje... na przykład na takie:

"Załącznik 39 - zaświadczenie o przeprowadzeniu lekcji
matematyki z wykorzystaniem kalkulatora graficznego do
rozwiązywania układów równań liniowych"

Myślę, że kandydat na dyplomowanego nauczyciela - a zatem
człowiek rozsądny, logicznie myślący i przy zdrowych
zmysłach - sam by nie wpadł na to, co się w takiej teczce
powinno znaleźć...


Ech... mam nauczycieli w rodzinie... To naprawde nie takie trudne...

A.L.



Myślę, że kandydat na dyplomowanego nauczyciela - a zatem
człowiek rozsądny, logicznie myślący i przy zdrowych
zmysłach - sam by nie wpadł na to, co się w takiej teczce
powinno znaleźć...


Moze i wiedziec nie ale poszukac sam by mogl sprobowac.


To ze nauczyciele zaczęli zbierać ogromną ilosć papierków do kolejnego stopnia awansu zawodowego o fakt. ale nieznajomość przepisow prawa nie zwalnia ich od logicznego myślenia. nie można z zamkniętymi oczami wykonywać wszystkich polecen dyrekcji szkoły. Zasady dokumentownia swoich działań naprawde sie zmieniły i teczki szczegóonie na dyplomowanego powinny być odchudzone. To przecież dyrektor moze potwierdzić czy dane założenie z planu zostało zrealizowane czy nie. Nie popadajcie w paranoję, zdrowe podejście do awansu i moze być całkiem przyjemnie. Jestem nauczycielem dyplomowanym z pierwszej edycji, wtedy nikt nie wiedział jak dokumentować swój dorobek, teczki były ogromnymi tomiskami, obecnie - jestem ekspertem i przewodniczacym komisji- teczki są "skromne" ale za to bardzo wartościowe.

· 

Dla mnie hasła, które ma w swoich założeniach SLD są ważne, równośc społeczna jest podstawą, dlatego nie jest mi wesoło kiedy te hasła zostały zapomniane nie mówiąc już o ich realizacji

Co dla ciebie oznacza równość społeczna? Mnie niestety kojarzy się głównie z równaniem w dół. Moi rodzice byli nauczycielami w tamtych czasach - oboje skończyli studia uniwersyteckie, stacjonarne, nie na "latających uniwersytetach". Pamętam z dzieciństwa jak szlag ich trafiał, gdy bardzo mierny uczeń szedł po szkole zawodowej do fabryki i zarabiał zdecydownie więcej od nich... Po prostu rozpacz... Teraz nauczyciel z kilkunastoletnim stażem, dyplomowany, z kilkoma nadgodzinami zarabia ok. 1700 zł netto. Niby nie jest to dużo, ale na warunki gnieźnieńskie nie najgorzej. Dlatego wtedy ta "równość społeczna" powodowała, że się nie rozwijaliśmy.... To tylko jeden z przykładów... Często niestety jest tak, że w tamtych czasach, kiedy faktycznie nieporównywalnie łatwiej było zdobyć wykształcenie, ludziom z wygodnictwa nie chciało się nosić teczki... Teraz są tego efekty, że nie mogą znaleźdź pracy. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale wielu... Teraz też co chwilę, nawet przez nasze forum przewija się temat zatrudniania po kumotersku... Nie ważne kwalifikacje - ważne aby był swój... I nie piszę tu tylko o lewicy... niestety...

A ja przypominam że w dalszym ciągu temat dotyczy Pana K. i sposobu jego uczenia - Administrator

Szanowna Pani/ Szanowny Pan ! Qrczak

śmiesznie zabrzmiało

Ty daj sobie spokój z tą twoją znajomością j.polskiego.

Czy jest Pan /Pani uczniem Jeżeli tak, to życzę dużych osiągnięć w nauce, świadecw z czerwonym paskiem i wszystkiego naj , naj...

Czy jest Pan/ Pani nauczycielem
Jeżeli tak, to myślę, że pieniądze z budżetu Miasta na Pani/ Pana pobory nie są marnowane i praca zawodowa Pani/ Pana przyczynia się do właściwego kształcenia i wychowania naszych dzieci i młodzieży. Czy tak faktycznie jest

Zyczę Pani/ Panu awansów zawodowych, stopnia nauczyciela dyplomowanego, a może i stopnia profesora / oczywiście bez fałszowania dokumentów w teczce awansu/

Jezeli nie jest Pani/Pan, ani uczniem, ani nauczycielem, gratuluję również dbałości o czystość języka polskiego.

Myślę, że duże możliwości wykazania się w tym zakresie ma Pan/ Pani w wśród młodzieży, u której metody porozumiewania się nie zawsze mają coś wspólnego z językiem polskim
Tu również życzę dużo sukcesów :

Zbliżają się również wybory samorządowe, może Pan/ Pani zostać radnym, burmistrzem i nic wtedy w Braniewie nie będzie " śmiesznie brzmiało", a miasto Braniewo będzie się wspaniale rozwijać ku zadowoleniu wszystkich

Proszę Pana/ Panią o odpowiedż na zadane pytania Prośba jest bardzo poważna
Z poważaniem : M. Opałka

witam na chwilke.Nie mam o czym pisac, wiec nie pisze nic.W sobote mam rozmowe w Kuratorium na nauczyciela dyplomowanego.Dopierowczoraj złozyłam teczke, a juz mam rozmowe.8 rano-trzymajcie za mnie.To ostatni stopien, jaki przysłguje nauczycielowi w obecnej reformie. A pracuje dopiero 7 lat..... Co dalej???

a co do cyklu-raczej musze sie wam przyznac, ze zrezygnowłam ze staran.tak wyszło.Wiem, ze to nie ma sensu, juz mi sie chce walczyc i czekac na kolejna @.Mam dosc.Dlatego nie wiem, co sie dzieje w moim organizmie i dobrze mi z tym. Myslałam, ze wou była 14dc, ale teraz mysle, ze moze przedczoraj-20dc.Nie wiem na pewno, ale przytulanka były tylko 3 , wiec...na pewno nie w terminie owulacji.Musze do wrzesnia, października przemyslec, co chce naprawde od zycia.

Tak, tak MISIU.....nawet zmień zamki w drzwiach...
A kto moją @ zabierze??Moze Twoja zaprzyjazni sie z moja???
DIANO...ja zalatwie duzy autobus, tak na 60 osob...wszystkie sie zabierzemy, ale kto zostanie na starajacych sie???

KASKASTO...to moga byc bole owulacyjne....ja w tym cyklu miałam wyrazne bole, a jak zrobiłam test..od razu mialam +( owulacyjny.... ).A teraz..coz..po raz pierwszy od...czuje obydwie piersi...a zawsze bolała lewa!!Co cykl to inne objawy nadchodzacej @...... Czy ja kiedys zauwaze, ze zaciążylam??Chyba nie, bo kazdy nowy cykl daje nowe ciekawe objawy... Czyli pewnie, jak nie bedzie niczego, to znak, ze cos jest, hehe ale nagmatwałam....

A co poza tym????Uzupelniam od kilku dni teczke z awansem, bo 31 maja...bede nauczycielem dyplomowanym, jak sie uda wiec jako osoba uwazana za nadgorliwą i przewidujaca kłopoty..juz mam wszystkie dokumenty!!I dobrze!!!

Pozdrawiam nauczycielki...a jak u was z awansami..Misiu????

Witam kolezanki.Prosze o mnie nie zapominac.Ja obecie jestem bez netu, i chyba taki stan potrwa do konca stycznia.Czasami moge wpasc do mamy i zaglądnać tutaj, ale...nie za czesto

Ja ten cykl odstawiam, bo mam problemy w pracy.Zreszta kto nauczyciel i tez konczy dyplomowanego wie o co mi chodzi.O nowe Rozporządzenie, ktore namieszalo w moim planie i...nie mysle teraz o niczym innym jak tylko zmienic szybko teczke, do maja .
Bromek odstawilam na poczatku cyklu, ale od kilku dni biore go od nowa po cwiarteczce, bo to co sie dzieje we mnie na pewno PRL podnosi.Troche robie po swojemu, bo biore 5 dni i odstawiam na 3 i znowu.Nie chce przedobrzyc.

No to zmykam, musze popatrzec, co sie tutaj dzieje, bo kolejna wizyta pewnie za jakies 2 tyg
PRZEPRASZAM MYSIU!!!!

A ja uwielbiam dyrektora. sluchajcie moj dyro to Aniol, kazdy tak mowi. Slucha, doradza, pomaga ..mi np dał na wakacje 1 tys z apomogi na....geodete!! A jak dostalismy 4 lata temu mieszkanie wyciągnal 3 tys na meble...a tylko 1 tys musialam oddac. Wie, ze mam kłopoty z ciażą, sam szuka lekarzy, doradza...Nawet jak miałam egzamin na mianowanego 2 lata temu..bylam w szpitalu po poronieniu. Ryczalam, mialam dosyc atu jeszcze egzamin..nie dałam teczki..A on jezdzil za moim meżem, zalatwil teczke , egzamin mialam na przepustce i na luzie. A pozniej nie złozyłam na dyplomowanego..a po pol rok okazalo sie, ze sam złozył i jestem mu wdzieczna...bo teraz juz koncze staz, mam gotowa teczke i ten ostatni rok bedzie na pelnym luzie.

On jest cudowny...tyle imprez , co mamy( na Slowacja na 2 dni- Dzien Nauczyciela), ostatki, Wigilia, Sylwester, Dzien Kobiet zprezentami..i za nic nie placimy. A co jeszcze/?nkogo nigdy nie zwolil..od 20 lat!!!Sam jak widzi, ze nie ma etatu..szuka pracy tej osobie!!! A ja sie zajdzie w ciaze daje..2 tys, bo uwaza, ze kazda powinna miec 3 dzieci minimum!!!

MAM BOSKIEGO DYREKTORA..ale do 2006 roku, bo odchodzi na emeryture!!!

hej, ja tak na szybko.

W budapeszcie było fajnie, już prawie zapomniałam, że byłam, choć to tylko tydzień temu. Tylko kierowca się ciągle gubił bo był w ty miescie podobno pierwszy raz i tak jeździliśmy czasami w kółko bo nie mógł gdzies trafić ... no ale zawsze musi być jakaś atrakcja, nie :-)

Już d tamteg tygodnia mam szpital w domu, bo najpier ja byłam chora, ale nic powaznego, choć oczywiście prawie nie mówiłam - mam problemy z krtania, jak każdy nauczyciel, potem Adas miał gorączkę przez jeden dzień, potem mi było niedobrze całą niedziele i dopiero jak w nocy sobie porzygałam (za przeproszeniem) to mi przeszło. Dziś do pracy dzwonią z przedszkola ze kuba ma 38 stopni i nastepny chory.

Skończyłam pisać teczkę na dyplomowanego, jakoś w listopadzie będę miała rozmowe, poproszę o kciuki bo stres będzie na pewno już się boję, hehe

Mysia - fajnie było przeczytac co u Ciebie. ja w sumie też tu od jakiegoś czasu jestem z doskoku, bo jednak chyba ciąża i malutkie dziecko jakoś sprzyja częstemu odwiedzaniu forum. jak dziecko rośnie to i jakoś tego casu jest mniej. Nie wiem jak wy, ale ja u siebie dokładnie widzę coś takiego.

Ann - już lepiej nie czytaj w necie co to może byc, bo tylko się niepotrzebnie denerwujesz. Daj znac potem jak tam po wizycie u lekarza.

pozdrawiam , pa

"Pytanie czego ta rozmowa ma dotyczyć?"

Bardzo dobre pytanie. Tego na dziś jeszcze nie wiadomo. Domyślam się, że rozmowa będzie dotyczyć m.in. omówienia dokumentacji, którą złożył nauczyciel spełniając wymagania.
Praktyka dotychczasowych lat analizy dokumentów pokazuje, że pewna cześć nauczycieli pięknie przygotowuje papiery (czasem robi to ktoś za nich lub z nimi), ale środowisko im bliskie wie, że na co dzień ten dyplomowany nie zasługuje na to miano.
Rozmowa miałaby pewnie na celu zweryfikować treść „teczki” z faktycznym stanem wiedzy „delikwenta” na jej temat. Podczas takiej rozmowy nauczyciel byłby zapytany np. w jaki sposób opisane w dokumentacji fakty wpływają na podnoszenie jakości jego codziennej pracy .
Zadanie nie jest łatwe i zależy w dużym stopniu od rzetelności pracy komisji...
Czy to o czym pisze jest ideą autorów propozycji rozmów z kandydatem na nauczyciela dyplomowanego? Pewnie dowiemy się za jakiś czas, a praktyka zrobi swoje.

Dzień dobry
Jestem w trakcie gromadzenia materiałów do teczki na nauczyciela dyplomowanego, chciałabym oddać ją do końca czerwca. Do wniosku mam dołączyć dokumenty z części I i tu dokumenty potwierdzające moje kwalifikacje - czyli tylko dyplomy i zaświadczenia bez żadnego opisu i sprawozdania rozumiem?
I drugie pytanie dotyczace II części, tu mam zamieścić opis i analizę wymagań określonych w &8 ust.2, ......, ze wskazaniem uzyskanych efektów; co ma się znajdowa konkretnie w tej części, bo słyszałam już kilka wersjii. Czy mają tu też być zaśwadczenia potwierdzające moje działania, np. wspólpraca z padagogiem potwierdzona sprawozdaniem i jeszcze moją dodatkową analizą?, czy mogą zjadować tam się sprawozdania z przedsięwzięć z działań typu konkursy, promocja szkoły ze zdięciami, protokołami i sprawozdaniami?
Jak wygada rozmowa na nauczyciela dyplomowanego? Czy na tą rozmowę przygotowuje się jakąś prezentację?
Przepraszam za takie pytania, ale słyszałam już rózne wersje i mam mętlik w głowie.

Proszę o pomoc: czy mam szansę odwołując się od decyzji komisji kwalifikacyjnej. Nie powodło mi się w uzyskaniu stopnia nauczyciela dyplomowanego. Otrzymałam 6,6 pkt. Komisja swoją decyzję uzasadniła następująco:"odpowiedzi na zadane pytania były jasno sprecyzowane, logiczne. W związku z tym, że teczka nie spełnia wymagań rozporządzenia, zadano dodatkowe pytanie dotyczące aktualnego rozporządzenia - odpowiedź była błędna"
Zapytano mnie kiedy weszło w życie nowe rozporządzenie odpowiedziałam ze 1 grudnia 2007 (owszem jest z 14 listopada, ale weszło w życie zgodnie z moją odpowiedzią)
Komisja miała zastrzeżenia do jednego punktu, który w ich ocenie nie spełniał wymogów rozporządzenia. Brak analizy i opisu uzyskanych efektów.
Będę wdzięczna za radę.

Swietna dyskusja. Też muszę się wtrącić. Stary nauczyciel : młody nauczyciel - odwieczny antagonizm? Chyba nie. Ale doskonale pamiętam pierwsze lata w szkole. Po studiach wróciłam do swej podstawowej szkoły i moje nauczycielki (zawsze zaslugują na szacunek), w ramach reformy, zostały "zdegradowane" do nauczania początkowego, bo już nie miały odpowiedniego wykształcenia, ich zarobki były niższe od moich. Ja nigdy nie miałam tzw. manii wyższości Minęły lata i okazuje się, że jestem najstarsza sposród grona. O ironio, kto by pomyślał! Ale cóż - młode panie pracują, większość jest po studiach zaocznych i... mnie obserwują. I dobrze, bo oto chodzi przecież w każdym zawodzie, a w oświacie szczegolnie, aby drugie pokolenie czerpało z doswiadczeń pierwszego.
Aczuc, życzę samych radości z dzieciaczków. Czyżby bliźniaki? Zazdroszczę i gratuluję.
Jeszcze dodam, że prawdopodobnie załapałabym się na emeryturę, gdyby nie urlop wychowawczy na troje dzieci. Tej decyzji nigdy nie pożałowałam - najpierw czas dla swoich dzieci, a potem szkolnych. Najważniejsze, aby umieć wszystko pogodzić; i dom, i pracę. A moja satysfakcja - to teczka dyplomowana, z której uczyniłam kronikę - album.

Po prostu papier przyjmie wszystko i na dodatek o tym wszyscy wiemy...
A ci twórczy i energiczni giną w tłumie teczek! Coś tam mówi sie o zmianach - jeżeli mam się ciągle doskonalić i dokształcać to po co stały awans – kto to wymyślił? A po otrzymaniu statusu „Nauczyciel Dyplomowany” co mam robić, przecież nie muszę się już starać…. Po prostu potrzebne są zmiany systemowe!

Po prostu papier przyjmie wszystko i na dodatek o tym wszyscy wiemy...
A ci twórczy i energiczni giną w tłumie teczek! Coś tam mówi sie o zmianach - jeżeli mam się ciągle doskonalić i dokształcać to po co stały awans – kto to wymyślił? A po otrzymaniu statusu „Nauczyciel Dyplomowany” co mam robić, przecież nie muszę się już starać…. Po prostu potrzebne są zmiany systemowe!

Tak jest Janek. Masz rację i myślę, że nalezy jak najszybciej prowadzic dalsze mozliwości awansu. Może już bez teczek a np.: na wzór poprzednich stopni specjalizacji zawodowej.

Zdałam dziś w kuratorium na nauczyciela Dyplomowanego. Faktycznie była to dość miła rozmowa. Oprócz sprawdzenia teczki...solidnie opracowanej, acz cienkiej....Komisja zadała mi pytania o ewaluację programu autorskiego, schemat formalny pisania programów i wykorzystywanie tradycji narodowych w praktyce pedagogicznej. Odpowiadałam chyba rozsądnie...;) Dostałam po10/10 punktów. Teraz przestaję myśleć o awansie zabieram się za inne sprawy

Ja również zostałam opiekunem stażu nauczyciela kontraktowego. mam za to dodatek. Myślę, że każda gmina , organ prowadzący ma ustalone zasady takich dodatków. U nas jest to 20 punktów- jak ustalana jest wartość takiego punktu nie mam pojęcia. U nas wart jest 4.08 zł. Czy trudno- to zależy. W wielu miejscach znajdziesz obowiązki opiekuna stażu. Sama oceń czy to trudne. Ja swój staż na dyplomowanego właśnie zakończyłam i zabieram się za teczkę - myślę że może mi to pomóc w wypełnianiu obowiązków opiekuna.

Czy program własny , ma mieć recenzję nauczyciela dyplomowanego? czy tylko autorski?
Czy program własny musi być zatwierdzony na radzie pedagogicznej?.......Eeeeee najchętniej przesłałabym komuś do sprawdzenia moje wypociny w teczkach.....bo zupełnie się gubię...


Możesz wysłać do mnie. Pomogę Ci.

Szkoła z prawdziwego zdarzenia? Nie można jednoznacznie stwierdzić, że takich szkół nie ma. Jednak uważam, że trzeba nam uczącym trochę przyznać się do wielu błędów jakie popełniamy. One naprawdę są. Szkoła, to uczniwie, nauczyciele, rodzice i ich wzajemne relacje. Myślę, że w dużej mierze zawalił system w jakim żyjemy i to co nie doświadczeni ludzie w rządowych biurach wymyślali. Czy zastanowił się ktoś nad tym, że dawniej na pedagogikę,kierunki nauczycielskie szli często młodzi ludzie, którzy nie dostali sie na wymarzony kierunek studiów,czy ktoś zastanawiał się nad wiedzą psych-pedagog nauczycieli. Kazano zrobićim teczki naucz. dyplomowanych i stwierdzili, że to mędrzec. To nie tak, nie. (Ja nie uważam, ze wszyscy tak mają) Gdie zrozumienie dla mlodego człowieka, chwilowe chociażby zastanowienie sie nad jego zachowaniem, potrzebami, przyczynami manifestowania swojej odrębności

Moja koleżanka - małżonka jako nauczyciel niedawno zeszła ze ścieżki rowoju zawodowego i uzyskała stopień nauczyciel dyplomowany. Do dokumentów dołączonych do teczki - samochwałki był dyplom ukończenia studiów wyższych i jako jego "nieodłączna" część, odpis aktu małżeństwa. Bezproblemu akceptowany jest taki komplet. Zmiana nazwiska na dyplomie jest nawet niedopuszczalna, ponieważ uczelni nie kończyła osoba o takim nazwisku.

Co do meritum, nie widzę problemu w dwuczłonowości nazwisk czy imion. Ale wszyskie znamiona wskazują raczej na modę niż pragmatyzm. Inną sprawą jest kiedy pani wcześniej firmowała jakieś przedsięwżięcie to wtedy jest jak najbardziej wskazane zachowanie nazwiska i ewentualne jego rozszerzenie.

Czy jet to moda, chyba tak. Tak jak kilka lat temu modne było podpisywanie się dwojgiem imion niby to takie nobilitujące - dosłownie. A słoma zbuta i tak wychodzi. Przykładów nie podaję bo jest ich mnóstwo.

poszukuje takiej,przykladowej:)

pozdrawiam



poszukuje takiej,przykladowej:)

pozdrawiam


Mysle ze kandydat na dyplomowanego nauczyciela powinien sam umiec
zrobic taka teczke....

A.L.


Aby uzyskać tytuł nauczyciela dyplomowanego, trzeba dostarczyć teczkę
opisującą dorobek zawodowy w czasie stażu. I nie jest to jedna praca. Więc,
chyba jej/jemu się terminy pomyliły.

Aby uzyskać tytuł nauczyciela dyplomowanego, trzeba dostarczyć teczkę
opisującą dorobek zawodowy w czasie stażu. I nie jest to jedna praca.
Więc, chyba jej/jemu się terminy pomyliły.



w tym pomocy? :)


Czyli pozostaje nam wierzyć, że wszystko będzie w najlepszym porządeczku. Rada powstała i z tego należy się cieszyć. Mam natomiast mieszane uczucia co do przejrzystości tego przedsięwzięcia.
Wiara czyni cuda Czy należy cieszyć się z powołania Rady? Myślę, że tak. Pewnie, ze można powiedzieć, że dotychczas nie było i też żyliśmy. Zawsze w Polsce było tak i pewnie będzie, że każda działalność przez jednych będzie postrzegana dobrze przez innych źle. Bardzo często jest tak, że jak ktokolwiek robi coś ponad normę to po jakmiś czasie zaczyna mu się przypinać różne łatki. A to, że nie działa bezinteresownie, tylko dla (bliżej nieokreślonej) kasy, albo dla zdobycia popularności, albo aby pokazywać się na okrągło w mediach. Takie przypadki widzę często u nauczycieli wychowania fizycznego. Po AWF przychodzi do szkoły naładowany wiedzą i ochotą wychowania mistrzów olimpijskich. Na początku wielu go chwali, że zaangażowany, sympatyczny, dzieci go lubią, jeździ na zawody. Po jakmiś czasie ci starsi, którym się nie chce, zaczynają krytykę, delikatne podśmiechiwanie, dyrektor zaczyna marginalizować sukcesy (co tam jakiś WF...). I tak powoli pióra im opadają. Szybko stwierdza, że i tak cokolwiek zrobi to zarobi tyle samo co ten który da piłkę i nich grają, a nagrodę dostanie stary, bo u nas niestety tak jest, że jak ktoś przepracował ponad 20 lat, i nie pobił dziecka, to jest cenionym pedagogiem. Nie ważne czego dokonał, ważne , że jest OK. Chrakterystyczne kilka lat temu były sytuacje, gdy nauczyciele starali się o stopień awansu zawodowego i zapragnęli zostać nauczycielem dyplomowanym, co przynosi wymierne korzysci finansowe. Aby taki stopień uzyskać należało stworzyć tzw. teczkę w której nauczyciel przedstawia różnego rodzaju plany pracy, plan rozwoju zawodowego, pokazuje swoje metody nauczania, sukcesy itp. Było to i jest dość pracochłonne, a przez wielu krytykowane z powodu nadmiernej biurokracji i związanych z tym licznych błędów czasmi uniemożliwiającymi nadanie tego stopnia. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że w pierwszym rzędzie dyplonowanymi zostali nie ci, którzy "szaleją" na lekcjach i odnoszą sukcesy, a ci bierni i apatyczni, bo oni mieli po prostu na to czas... Oczywiście nie generalizuję, że w każdym przypadku tak było, ale często.
Co do Rady Sportu... W najbliższym czasie odbędzie się jej kolejne posiedzenie, na którym zamierzam podyskutować na temat jej roli. Jeżeli ma to być wyłącznie sztuczny twór, który został powołany bo nakazuje to odpowiednia ustawa, to jest to bez sensu i się z tego wycofam. Ufam jednak, że tak nie będzie, a wiele wskazuje na to, że jednak będziemy potrzebni.

Szukam nauczyciela języka niemieckiego uczącego w szkole średniej, który kończy teraz staż na dyplomowanego. Pomyślałam, że może byloby łatwiej jakoś tak razem kompletować tą teczkę. Czekam na odzew. A

Byłam na konferencji dla nauczycieli, którzy chcą zostać dyplomowanymi. Konferencję prowadziły dwie kobiety, które są ekspertami w komisjach. Twierdziły, że w teczkach najważniejsze są sprawozdania, w których należy opisać: co zrobiłam, co mi to dało, jak to, co zrobiłam podniosło jakość pracy szkoły.

Jeśli chodzi o egzamin, mówiły, że należy przygotować prezentację, w której trzeba opisać swoje działania (szerzej niż w sprawozdaniu, które przekazuje się dyrektorowi po zakończeniu stażu). W prezentacji trzeba się po prostu chwalić. W sprawozdaniach zresztą również.

Trzy lata temu zdawałam egzamin na mianowanego (jako jedna z pierwszych). Tam też trzeba było przygotować prezentację. Po prostu opisywałam, co zrobiłam, z czego jestem dumna, jak to wpłynęło na podniesienie jakości pracy szkoły, ucznia i mojej. Pamiętam że jak spisałam wszystko, to wpadłam w samozachwyt, że tak wiele rzeczy zrobiłam ( na codzień nie zdajemy sobie z tego sprawy).

Cóż, dyplomowany nie jest przez swój tytuł lepszym nauczycielem. W okresie stażu trochę popracuje (potem musi odpocząć).

Dla mnie motywacją są pieniądze. Dlatego w to weszłam. Zaczęłam trzeci rok stażu. Przez dwa lata intensywnie zbierałam papierki, chodziłam na kursy (na niektórych były to pieniądze wyrzucone w błoto, jedynym efektem były papierki - do dzisiaj mnie to wkurza Mad) , robiłam diagnozy, projekty, prowadziłam działalność charytatywną (jako opiekun samorządu szkolnego nadal ją prowadzę - WOŚP, zbiórki zabawek dla dzieci z domu dziecka) i wiele innych. Teraz pozostał mi tylko stres, kiedy ja to opiszę.

Ukończyłam kurs pt. "Chcę być nauczycielem dyplomowanym". Zapłaciłam oczywiście za niego. 40% czasu było nieefektynie wykorzystanego Mad . Z reszty robiłam notatki. Potem włożyłam trochę pracy w przygotowanie konferencji szkoleniowej dla n-li z mojej szkoły (dostałam potwierdzenie, że dzieliłam się wiedzą). Ja również skorzystałam z tej konferencji. Przygotowując się do niej usystematyzowałam sobie wszystko, czego dowiedziałam się na kursie.

Zbierzmy wszystkie teczki awansu zawodowego, sprzedamy na makulaturę a za zdobyte pieniądze wybudujemy pomnik nauczyciela dyplomowanego.

Witam !
MImo , że nie jestem jednozawodowym nauczycielem , chcę się podzielić tutaj kilkoma uwagami . Zachęciło mnie tutaj to , że padały tu na forum w różnych postach różne uwagi . Mieszkam obecnie pod Bydgoszcza i pracuje też w tej okolicy .
Ja pracuje w przemyśle i dorabiam jako drugi etat w szkolnictwie . Głównie zawodowym - policealnym , uczę też na ułamek etatu w liceum i gimnazjum . ( TI i informy ) . Sformułuje tutaj moje poglądy na niektóre zarzuty które padły w różnych miejscach tego forum .
1. Zarzut , żę nauczyciele to lenie i nie chca sie douczać .
Uważam , że miesłuszny . Zarobki są kiepskie - ( na etacie we firmie zarabiam duuuużo wieksze pieniądze ) to co zarobie w szkole traktuje jako moje kieszonkowe . Trzyma mnie to , że lubie ten szlachetny fach. Jeśli maja tu pracować dobrzy nauczyciele trzeba ich odpowiednio wynagrodzić ( patrz kraje bogate jak wynagradzają ich min Niemcy Japonia .... ) Dlatego tez niezdecydowałem się rzucić pracy we fabryce i isc na pelny etat w szkole . Mam też swoje potrzeby a nie tylko sami gónicy, rolnicy, hutnicy etc etc .
2.Reforma ! raczej pseudoreforma
w stylu urzędników - już nie rodem z PRL , Pana Handtkiego . Nie chce go tu rozwijać bo all zna jądro sprawy .
Ale podsumuje to cytatem jednego z dyr . gdzie pracuje : " nauczyciel w trakcie awansu zawodowwego szczególnie na wyższe stopnie , dla szkoły jest wyłączony z nauczania w praktyce ".
A przecież nauczyciel ma UCZYÆ a nie gonić za papierkami w stylu - że zorganizował jakaś tam z kolei imperezę raczej nie dla ucznia a dla siebie .
Dla przykładu podam jak w jedenej ze szkół w Bydgoszczy zrobiono dla PAni z klas 1-3 ( AUTENTYCZNE _ nie kawał ) dzień JABÂŁUSZKA , DZień GRUSZECZKI , po to by miałą dokumenty !!!!! do teczki .
Konkluzja moja - to co się robi jak w/w min to KOMPLETNY URZÊDNICZY DEBILIZM rodem jak z filmów min MIS .
.......
( w następnym artykule napiszę jak moja koleżanka polnistka pisała teczki - za flaszke wina dobrego dla nauczycieli na dyplomowanego min z informy i wuefu ))))
pozdrawiam Czesław
czas wzywa do obowiązków czyli nauki . ........

Nauczyciele... ech...
Na wspomnienie zasługuje tylko kilku z nich: polonistka, biologiczka, historyk i matematyczka w SP i geograf, anglista, chemik, fizyczka i historyk w LO oraz jeden, cudowny profesor z "uniwerku".
Ich lekcje wciąż stoją mi przed oczami i służą za wzór. W pracy.
Jestem tym gorszym nauczycielem. Nauczycielem, który jest uznawany za tę gorszą kategorię nauczycieli: nauczycielem-bibliotekarzem. Takim piątym kołem u wozu.
Dzięki temu jest mi okropnie ciężko pracować tak, jak sama od siebie bym wymagała. Nie mogę krzewić miłości do książki, bo jest "ścieżka czytelniczo-medialna", która wyznacza mi to, czego mam uczyć na sporadycznych lekcjach-zastępstwach. Zastępstwa są bezpłatne, narzucane na zasadzie "idziesz teraz do klasy X"... Rozmowy z dyrekcją nie przyniosły żadnych rezultatów oprócz "ucięcia" mi połowy etatu (uciętą połówkę dostała nauczycielka dyplomowana, znajoma dyra) i cofnięcia dodatku motywacyjnego. Cóż... nie mam sił, by walczyć z dyrekcją i całym tym kramem, gdyż większość ich przeznaczam na codzienną walkę z chorobą, ale to przecież małe piwo. Inni mają gorsze problemy. Np. dzieci na studiach...
Nauczyciele mają teraz stopnie awansu, które zupełnie nie odpowiadają ich poziomowy przygotowania merytorycznego i pedagogicznego. Papiery, które podpisywano "na głupa", żeby tylko były w teczce stanowią o ich przygotowaniu do uczenia innych... żałosne...
A stosunek do uczniów? Wstyd mi za nich. Za to, jak się odnoszą do młodszych, a żądają szacunku dla siebie. Głupota zupełna. Przecież zło i dobro, które się z nas wydostaje powraca do nadawcy ze zdwojoną siłą.
Brak zrozumienia młodzieży i dzieci też tu ma duże znaczenie. W jaki sposób 60-letni człowiek może zrozumieć świat, w jakim żyje nastolatek? Przecież to pół wieku różnicy! Zdecydowanie za dużo, by porozumieć się z uczniami.
Nigdy nie zapomnę dwu nauczycieli z LO: polonistki i fizyka, pseudopedagogów, którzy powinni dawno zostać wydaleni ze szkoły, a wciąż uczą. Polonistka-terrorystka i fizyk-cham. Niczego nie potrafili nauczyć, oprócz przemocy, znęcania się psychicznego i chamstwa, jakiego nauczyciel nawet posiadać nie powinien.
Wiecie, co jest w tym najgorsze?
Właśnie ci, których wspominam z rozczuleniem i wdzięcznością w większości zakończyli już pracę w szkole. Na własne życzenie. Mieli dość tego bagna, jakim jest polska oświata, gdzie - jeśli nie kraczesz - nie jesteś w stadzie. Co z tego, że kraczący się mylą. Masz się mylić razem z nimi...
Sama też się szykuję do skończenia z zawodem, który sobie wymarzyłam i który kocham. Ze względu na powyższe jej aspekty.
I tylko dzieci mi żal...

Mahda, chcielibyśmy Ci przypomnieć, że choćbyś została miszczem w toczeniu śnieżnej kuli, czy przeprowadzaniu sarenek na drugą stronę rzeki, czy zbijaniu śnieżnych dzwoneczków...
to niestety nie ujmiesz tego w żadnym ze sprawozdań, które zostaną zawarte w Twojej teczce NAUCZYCIELA DYPLOMOWANEGO!!!


A czerwiec tuż, tuż...

To znowu ja......
Wiem jaką siłę ma Wasza modlitwa więc znów proszę....
Muszę napisać i oddać do kuratorium teczkę na nauczyciela dyplomowanego. Opornie mi idzie... Bardzo... Brak weny etc.
Wspomóżcie....

Aga, Becia, owszem urlopy nadal są. Problem tylko w tym, że byłam na nim i to nie tak dawno, bo w 2003/2004 r. Niedawno przepisy się zmieniły i nie pamietam jaka jest teraz dozwolona przerwa między kolejnymi urlopami, muszę to dopiero sprawdzić. Urlop zdrowotny przeszedl mi przez myśl i mój lekarz nie miałby najmniejszych wątpliwości, że go potrzebuję. Problemy sa innego rodzaju. Jako nauczyciel podlegam ścieżce awansu i własnie skończyłam staż na dyplomowanego. Na razie nie zmontowałam jeszcze teczki, przesunęłam termin i mam to zrobić do końca października. Jesli mi się uda otrzymać dyplomowanego pójdą za tym większe pieniądze i może łatwiej znajdę wtedy mieszkanie albo lepszą opiekunkę, bo będe mogła zapłacić więcej. Jesli teraz pójdę na urlop egzamin na dyplomowanego przesunie się o kolejne półtora roku. Pieniadze niby nie są ważne, ale jednak są, bo od tego zależy m.in standard życia Liwii i to czy będzie mnie na wiele rzeczy stać czy tylko na klasyczne przezycie od pierwszego do pierwszego. A oprócz cukrzycy, celaikii i alergii trzeba jeszcze kupić specjalne obuwie ortopedyczne, zmienić okulary etc. Full wydatków.
W pracy mam wyrozumiałe kierownictwo i bardzo życzliwą dyrekcję w Poznaniu. Ale ich cierpliwość kiedyś może się skończyć. Bo ile można brać urlopy bez zapowiedzenia, wychodzić wcześniej, potem to odrabiać, spóźniać się i tak w kółko. Na dodatek zaczyna się rok akademicki a to oznacza prawdziwy młyn w pracy. Mamy braki kadrowe, bo mamy wolny etat. Sytuacja zrobiła się nienormalna bo jest etat a nie ma chętnych. Gniezno to niby duże miasto, ale nie ma tutaj bibliotekarza, który posiadałby wszystkie potrzebne kwalifikacje. Wybranie w tej chwili urlopu i pozostawienie dwóch osób na dyżurach byłoby z mojej strony nieodpowiedzialne i takie trochę niewdzięczne wobec firmy, która zawsze idzie mi na rekę. Wiem, że w takiej sytuacji powinnam mysleć o Liwii przede wszystkim, ale z drugiej strony chciałabym mieć do czego wracać po tym ewentualnym urlopie i wolałabym nie spotkać się po powrocie z regularnym tępieniem no i z ewentualnymi problemami na egzaminie na dyplomowanego.

1. Uwierz mi, że niektórzy mają powody do narzekania jeszcze u nas w szkole jest przynajmniej normalnie z uczniami ale gdzie indziej szkoda gadać
2. 8.00-12.00? Masz ty nauczyciela w rodzinie? Dobrze by było, żeby chociaż w takich godzinach. ale jak się zdarza 13.00-18.00 to nie jest fajnie. Żeby sobie wyrobić nauczyciela dyplomowanego na przykład trzeba jeszce godzinami siedzieć nad jakimiś idiotycznymi teczkami i to wypełniać, pisać tony protokołów i ogólnie oczywiście to jest czysta rozrywka, prawda? No bo jakżeby inaczej.
3. Jedynka w dzienniku i wezwanie rodziców do skzoły to doprawdy beznadziejny oręż, bo w 90% przypadków (tj. rodziców uczniów) nie wykazują oni (rodzice) najmniejszego zainteresowania zachowaniem w szkole i postępami w nauce swojego dziecka. Bo oczywiście ich synek/córka są bez winy, a to ta głupia menda się uwzięła i postawiła sztola. A potem jeszcze śmei zakłócać spokój rodziców i dzwoni do domu w związku z jakimiś pierdołami, bo bachory nie chcą mówić rodzicom o tym, co się dzieje w szkole. No rzeczywiście, zbrodnia!
4. Jakie poczucie władzy... Bywają wredni (parę przykładów to i w królówce się znajdzie) ale to jest naprawdę mało. Zresztą większości ich zawód kompletnie nie satysfakcjonuje. Zresztą się nie dziwię, w Dniu Świra to jest pokazane idealnie. Korzyść jedyna to są chyba teoretycznie wolne weekendy bo ferie trudno nazwać feriami a wakacje wakacjami

Bywają nauczyciele z powołania i takich coraz mniej... Ci nawet jak mają na co narzekać to nei narzekają, bo praca ich satysfakcjonuje. Ciekawe, czy w Siedlcach choć paru by się takich znalazło.

Nie jestem nauczycielem i nie zamierzam być bo to rzeczywiscie posrany zawód a przede wszystkim masa pracy (dla tych, którzy jednak się starają) za marne wynagrodzenie i niestety powszechny brak szacunku Owszem, są tacy co potrafią się nie przepracowywać. Dla mnie to jest jednak najbardziej niewdzięczny zawód świata a przekleństwo "obyś cudze dzieci uczył" jest coraz bardziej na czasie.
I pisałam to nie tylko jako córka nauczycielki

Czy program własny , ma mieć recenzję nauczyciela dyplomowanego? czy tylko autorski?
Czy program własny musi być zatwierdzony na radzie pedagogicznej?.......Eeeeee najchętniej przesłałabym komuś do sprawdzenia moje wypociny w teczkach.....bo zupełnie się gubię...

I cóż zadzwoniłem w koncu do Kuratorium Oświaty i faktycznie absolwenci AWF nie mają kwalifikacji do nauczania wf w klasach I-III z prostej przyczyny.W tych klasach po prostu nie ma takiego przedmiotu.Wychowanie fizyczne nie jest wydzielone.W klasach I-III jest nauczanie zintegrowane.Aby uczyc tam zajęć ruchowych muszę mieć ukończoną edukację wczesnoszkolną.Inna historia (jak pisze kolega powyżej)z tym, jak są te zajęcia prowadzone przez nauczycielki od nauczania zintegrowanego.Nikomu nie ubliżając w 80-90% są po prostu byle jakie,albo co gorsza-nie ma ich wogóle.Szkoda tylko dzieciaków. Jest to tak zwany "złoty wiek ruchowy" i jak go się zaniedba,to już klapa.Stracona szansa...Faktycznie można by pomyśleć(a raczej to zależy od dobrej woli dyrekcji)o jakiś zajęciach dodatkowych dla takich maluchów prowadzonych przez nauczyciela wf,ale z kolei wyłania się inny problem.Łączna ilość godzin w klasach I-III nie może być większa niż 23-24 godziny tygodniowo.I tu jest pies pogrzebany.18 godzin dzieciaki mają nauczania zintegrowanego,2 religie,2 lekcje języka obcego to już są 22 godziny.Do tego zespoły wyrównawcze i ...I brakuje miejsca na ruch.No cóż. "W Polsce żyjemy..."Najbardziej z tego wszystkiego to żal mi dzieci.Te najmłodsze tak bardzo garną się do jakiejkolwiek formy ruchu,że aż się chce pracować:)Trudno.Najprawdopodobnie zostanę od września bez pełnego etatu.Próbuję jeszcze coś znaleść w innych szkołach naszej gminy (tak by uzupełnić etat), bo wiem że jeden z kolegów zmienia miejsce pracy,ale trudno się rozmawia z dyrekcjami.Tym bardziej,że jestem w trakcie składania teczki na dyplomowanego,a to niestety kosztuje gminę...i im mam mniej godzin tym lepiej dla nich.Jednego tylko w tym nie rozumiem(naiwny jestem).O ile jeszcze staram się pojąć organ prowadzący dlaczego tak robią(mniejsze wydatki),to zawsze myślałem,że dyrekcja powinna trzymać stronę swoich podwładnych i dbać o dobre imię szkoły(ale cóż wójtowie, burmistrzowie zatrudniają dyrektorów a nowe konkursy się zbliżają...)No cóż. "W Polsce żyjemy"....
Sorry za mój nastrój.Tak mnie jakoś wzięło:).
Pozdrawiam wszystkich Włodek.

Witajcie dziewczyny.Ja tez jestem nauczycielem mianowanym z 17-letnim stazem w przedszkolu,mam ukończony staz na n-la dyplomowanego(p.dyrektor twierdzi,ze teczka nie wpłynęła ze sprawozdaniem,przyjmując ją stwierdziła,ze nie ma potrzeby potwierdzać wpłynięcia-szok!)Ale nie o to chodzi,sama stworzyłam grupę integracyjną w przedszkolu i do głowy mi nie przyszło,ze mogłabym odmówić opieki nad dzieckiem,bo czegoś nie potrafi.U nas problem stwarzali raczej rodzice dzieci zdrowych,bo to zwykłe przedszkole.Jedna mamusia o wysokim mniemaniu o sobie,stwierdziła,ze jej dziecko uwstecznia się wśród dzieci chorych i zażądała usunięcia tamtego dziecka z grupy!!!Tak naprawdę to moje"szczególne" dzieci,sprzedałby jej Marcinka w minutę i to on uczył się od nich,a nie przez nie uwsteczniał.Finał był taki,ze grupa przetrwała w niezmienionym składzie,ale owa mamuśka zasiała ziarno niepokoju w innych rodzicach i co jakiś czas ktoś ciągle chciał kogoś usuwać,bo przeciez,teraz rodzic to klient,a klient ma zawsze rację.Była tez mam,która powiedziała,ze cieszy się,ze jej zdrowa córka chodzi do takiej grupy,bo to ją uwrażliwi.... Wszyscy przyzwyczaili się,ze jak dziecko nie "pasuje"do grupy,należy umieścić je u mnie.Jedni lubią to co robią,inni robią to co muszą.A ja uwielbiam swoje dzieciaki,rodzice przekonali się,ze taka grupa to obopólna korzyść,ale wiem,ze niektóre dzieci i w moim mieście usuwane są z przedszkoli,bo "nie pasują"do ładnego obrazka.Trochę się rozpisałam,ale moze to uspokoi niektóre z Was,myślę jednak,ze nie ma sensu na siłę umieszczać dziecka,tam gdzie nie będzie czuło się ono akceptowane,ale poszukać innej placówki.Rozumiem,ze na wsi jest inna sytuacja-nie ma wyboru.A co do nauczycielki na zdrowotnym,myślę,ze ona tez się denerwuje powrotem do pracy,ale chyba zasłużyła sobie na te nerwy...Pozdrawiam.

Witam Panią i odpowiadam na pytania:
1. W świetle § 9 ust. 3 rozporządzenia z dnia 1 grudnia 2004 r. w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli ze zmianami z listopada 2007 r. nauczyciel przedstawia realizację wymagań, o których mowa w § 8 ust. 2 rozporządzenia w formie „Opisu i analizy realizacji wymagań określonych w § 8 ust. 2, w szczególności ze wskazaniem uzyskanych efektów”. Ze względów formalnych nie ma znaczenia, czy tylko raz użyje Pani tego tytułu, czy też będzie Pni później tytułowała również każdą stronę kolejnego wymagania. Układ portfolio zależy od Pani decyzji. Warto natomiast ją przemyśleć. Np. skoroszyty, czy też przekładki w trakcie opisu i analizy poszczególnych wymagań ułatwiają nauczycielowi przygotowanie dokumentacji, w każdej chwili można wypiąć z segregatora część dokumentacji (reszta się nie "rozsypie"), by dokonać zmian. Ponadto członkowie komisji kwalifikacyjnej mogą "podzielić" się teczką zapoznając się z nią i dokonując analizy dorobku zawodowego nauczyciela.
2. W kwestii liczby stron nie wypowiem się ma Pani udowodnić spełnienie wymagań. Przy każdym wymaganiu najpierw warto pogrupować swoje działania, które miały podobny cel, np. wszystkie które dotyczą „doskonalenia umiejętności prowadzenia zajęć otwartych” i opisać je razem oraz przeanalizować tak, by pokazać ich wpływ na jakość pracy Pani oraz pracy Pani szkoły (uczniów, rodziców, nauczycieli itp.). Nie ma żadnych obowiązujących schematów opisu i analizy, ale warto przedstawić cel, motywację podjęcia danego działania, później zaprezentować co i jak wykonałam, żeby zrealizować cel, a następnie dokonać analizy działania w kontekście uzyskania osobistych efektów rozwojowych spełniających dane wymaganie i w kontekście podniesienia jakości pracy placówki (lub jakości realizowanego w placówce procesu dydaktyczno – wychowawczego), czyli co z tego mają uczniowie, rodzice, inni nauczyciele, szkoła jako organizacja. Ważne też będą wnioski, czyli ocena efektów i ewentualnie co z tego wynika na przyszłość.
3. Rozporządzenie MEN z dnia 14 listopada 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli stanowi, że dokumentacja załączona do wniosku o podjęcie postępowania kwalifikacyjnego na stopień nauczyciela dyplomowanego obejmuje:
1) dokumenty potwierdzające posiadane kwalifikacje zawodowe oraz akt nadania stopnia nauczyciela mianowanego - poświadczone kopie;
2) zaświadczenie dyrektora szkoły zawierające informacje o:
a) wymiarze zatrudnienia nauczyciela oraz nauczanym przez niego przedmiocie lub rodzaju prowadzonych zajęć w dniu wydania zaświadczenia oraz w okresie odbywania stażu; w przypadku nauczyciela, który w okresie odbywania stażu zmienił miejsce zatrudnienia, oraz nauczyciela zatrudnionego w kilku szkołach, w każdej w wymiarze niższym niż połowa obowiązkowego wymiaru zajęć, łącznie w wymiarze co najmniej połowy obowiązkowego wymiaru zajęć, należy załączyć zaświadczenia ze wszystkich szkół, w których nauczyciel był zatrudniony w okresie stażu,
b) dacie zatwierdzenia planu rozwoju zawodowego nauczyciela,
c) dacie złożenia przez nauczyciela sprawozdania z realizacji planu rozwoju zawodowego,
d) uzyskanej przez nauczyciela ocenie dorobku zawodowego za okres stażu oraz dacie jej dokonania, a w przypadku nauczyciela, który w okresie odbywania stażu zmienił miejsce zatrudnienia - także o ocenie dorobku zawodowego za okres stażu odbytego w poprzednim miejscu zatrudnienia[/list];
3) opis i analizę realizacji wymagań określonych w § 8 ust. 2, w szczególności ze wskazaniem uzyskanych efektów,
4) dyplom lub świadectwo potwierdzające zaawansowaną znajomość języka obcego w rozumieniu przepisów w sprawie szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli oraz określenia szkół i wypadków, w których można zatrudnić nauczycieli niemających wyższego wykształcenia lub ukończonego zakładu kształcenia nauczycieli - jeżeli nauczyciel realizował zadanie, o którym mowa w § 8 ust. 2 pkt 4 lit. d - poświadczoną kopię.

Tylko powyższe dokumenty nauczyciel dołącza do wniosku, niepotrzebne są poświadczenia, testy, ankiety, scenariusze itp. Warto przeczytać uwagi na temat dokumentacji umieszczone na stronie Kuratorium Oświaty w Łodzi: http://www.kuratorium.lodz.pl/page/index.php?str=87&id=557
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Małgorzata Tworkiewicz

Misza co to znaczy, że "zjechałem regulaminy" "? ? ?

Czy uważasz, że dodatek motywacyjny powinien dostać każdy nauczyciel niezależnie od tego jak pracuje ? ? ? Nawet wtedy gdy nie prowadzi należycie zajęć, spóźnia się na lekcje czy też nic nie robi ? ? ? Bez względu czy to jest "stażysta" rozpoczynający pracę czy też nauczyciel z 30-letnim stażem ? ? ?

Skoro każdy nauczyciel miałby prawo do dodatku motywacyjnego tak jak uważasz bez względu na jakość wykonywanej pracy - to zgodzisz się chyba ze mną, że każdy nauczyciel który zakończyłby staż na wyższy stopień awansu zawodowego to również od ręki powinien mieć wyższy stopień awansu zawodowego ( logiczne prawda ). Jak jest w praktyce dobrze wiemy. Dla "komisji kwalifikacyjnej" liczy się nie "wykonana praca nauczyciela" a tylko jego "teczka" ( jak jest "słaba" to przepadłeś z kretesem ). W komisjach kwalifikacyjnych zasiadają najczęściej ludzie bez wymaganych kwalifikacji i uprawnień. Powoływani do pracy w "komisji" w godzinach pracy w szkole, gdzie dostają za to wynagrodzenie a potem za pracę w "komisji" pobierają drugie z kurator

Konstrukcja powinna być bardzo czytelna !!! Likwidacja "puli środków" i rzetelny regulamin uszczegóławiający kwotę dodatku motywacyjnego równą dla nauczycieli i dyrektorów w zależności od spełnionych kryteriów.

No to po kolei:
1)dodatek motywacyjny to nie nagroda,ma motywować każdego nauczyciela i dlatego kazdy nauczyciel powinien go otrzymać.I tylko w takim kontekście kryteria przyznawania dodatku o pewnej wysokości mają sens.
2)Kryteria w tym systemie stosuje wyłącznie dyrektor.Nikt nie ma nad tym kontroli ani żadnych realnych środków oddziaływania.Nie mamy żadnej wykładni jak stosować poszczególne kryteria i w jakim momencie są juz spełnione.Są one OCENNE.
3)Likwidacja puli w żaden sposób nie oznacza dla konkretnego dyrektora powiekszenia mozliwości zwiększenia dodatków.Budżety szkół są na ogół niedoszacowane.
4)Nie tak dawno przełamałem zasadę,że tylko dyrektorowi nalezy się nagroda z puli organu prowadzącego.W terenie nadal pokutuje przekonanie,że nie praca ale stanowisko predysponuje do "kasy".Pobudzasz stare myślenie.Proponowana skalą od 5% do 20% dajesz mozliwość org.prowadzacym do czterokrotnie wiekszego motywowania dyrektórów niz nauczycieli.Już widze jak np burmistrz czyta Twoja opinię odnosnie przyznawania dodatków dyrektorom.Co najwyżej może się przypodobać motywując dyrektorów należących do Związku.Tyle,że wtedy działamy jak spółdzielnia.I dbamy wyłącznie o własnych ludzi,bez ogladania się na prawdę,nastawieni na wzrost ilościowy Związku.
5)W jaki sposób dyrektor może zwiększyć środki na motywacyjny?Da z Rady Rodziców?Dostanie od org.prowadzącego?Czy tak jak zwykle z braku wdrożenia dorażnych zastepstw?
I tu mam pytanie co osiągniemy pozytywnego zamieniając realizacje godzin z siatki na watpliwą aktywnośc nauczycieli.Nie widzisz w swojej szkole czegos takiego jak pisanie programów przez "zespół"kosztem położonych lekcji?Jak sadzisz "aktywistki"zostaną nagrodzone,czy tez raczej nie.W mojej szkole dzieją sie dziwne rzeczy.Isadzę,że tak jest w całej "gminnej" Polsce.

Teraz rozumiem dlaczego ZNP w czasie negocjacji rzuciło propozycje 3% dodatku,wbrew Twoim 5%.Oni chcieli dodatków dla zwykłych nauczycieli,a nie wyłącznie dla znajomych"królika".
I jeszcze jedno -wskaż orzeczenie sądu nakazujące zwiększyć dod.mot. dyrektorowi konkretnemu nauczycielowi.

Szczerze mówiąc,nie rozumiem tej całej akcji.Koncepcja współdziałania z Wojewodą przy uchylaniu uchwał w których zapisano "pulę środków" jest dziwna,-przecież to władze Panstwa wystawiaja samorządy finansowo.Wiele z nich dokłada do pensji nauczycieli utrzymując małe szkoły.To Rząd odpowiada za brak standardów,za brak regionalnej polityki oswiatowej.Dlaczego mamy uderzać zawsze w samorządy?Uważam,że koncepcja rygorystycznego egzekwowania dorażnych zastepstw przyniosłaby całej oświacie więcej korzyści.Władze musiałyby dostrzec problem zastepstw i ich finansowania.

Nie rozumiem co ma dodatek motywacyjny do awansu zawodowego?W Twoim porównaniu nie widzę logiki,sa to dwie rózne sprawy.Z tym,że postepowanie na dyplomowanego jest w miare uregulowane a przyznawanie dodatku motywacyjnego jednoosobowo bedzie przypominac sąd kapturowy.Nie wiem czy w Twojej szkole dyrektor zawsze obiektywnie oceniał staż,czy też raczej jak mówią ludzie drukował swoim.I tak własnie ma być przyznawany dodatek motywacyjny-jednoosobowo!
Librus,czy wierzysz w to co piszesz?
A z postepowaniami na dyplomowanego to róznie bywało.Raz nawet byłem nielegalnie w składzie Komisji.No,ale tego dyplomujacy sie nie podniósł przed sądem.Masz rację w drodze na dyplomowanego zdarzają się rózne przekręty.

Mam nadzieję,że tutaj umieścimy wszystkie materiały ze starego forum oraz dołożymy nowe. Liczę na Izę jest świetnie poinformowana oraz na inne osoby. Jeśli masz pytania odnośnie awansu...pytaj Jeśli chcesz się podzielić swoim doświadczeniem pisz Pozdrawiam i zapraszam do współpracy :P

[ Dodano: 2005-04-20, 13:47 ]
Witam wszystkich zmagających się z awansem zawodowym ....szczególnie na dyplomowanego. Należę do licznej grupy osób....które nie składając dokumentacji do 31 pażdziernika (staż skończony w maju) skazały się na niezliczone katusze O tym, że obowiązują nas teraz nowe przepisy z 1 grudnia...wiedzą chyba wszyscy zainteresowani. Pewne jest to,że musimy na nowo ułożyć dokumenty w teczce wg nowego rozporządzenia i takoż napisać opisy, analizy i sprawozdania dla komisji. Prawo nie powinno działać wstecz...ale..... Natomiast jest jeszcze ciekawsza sprawa. wyobrażcie sobie,że jeszcze do niedawna moja pani metodyk, zasiadająca w komisjach próbowała mi wmówić,że muszę po nowemu zmienić dawno zatwierdzony plan rozwoju(zakończonego stażu) Ile musiałam się natłumaczyć, że to bez sensu. Wreszcie poszłam do kuratorium . Potwierdziły się moje opinie, że jeśli ktoś skończył staż to nie może go teraz zmieniać. Problem mają Ci co są w trakcie ....jednym kązą zmieniać lub pisać aneksy...innym nie. Zależy to ...wyobrażcie sobie nie od odgórnych przepisów....ale często od widzimisie konkretnych osób i ich sposobu interpretacji prawa oświatowego Jest to temat rzeka ...i co chwila pojawiają się nowe wątki. Jeśli będziecie mieli jakieś pytania...wątpliwości piszcie. Jeśli bedę znała odpowiedź ...to jej udzielę. Pozdrawiam i lecę do pracy
To był post przekopiowany ze starego forum...Izo odezwij się ...miałaś ciekawe materiały na ten temat :P

[ Dodano: 2005-04-20, 13:51 ]
Borykamy się z awansem zawodowym, bo niestety w różnych Kuratoriach różnie interpretują takie same rozporządzenia...wydaje się to bez sensu...ale jednak. Co do nowego rozporządzenia fakty są takie jak pisałam wcześniej i jak potwierdziła Iza :
- jeśli się nie złożyło teczki do 31 pażdziernika to dokumenty trzeba poukładać po nowemu, sprawozdania dla komisji również
- jeśli staż jest skończony nie rusza się planu rozwoju ani sprawozdania dla dyrektorki, daje się do teczki po staremu
- jeśli jesteś w okresie stażu to niezależnie od tego ile Ci zostało (choć są różne wytyczne w różnych kuratoriach) możesz, a często musisz dodać aneks do planu od 1 grudnia...wg nowych przepisów
- różnie też interpretuje się co dać do teczki po nowemu. Logika wskazywałaby opisać działania stażowe oraz jeśli to łączy się to co przed stażem i to co po... jako kontynuacja. Niestety niektórzy specjaliści od awansu upierają się, że i tak komisja patrzy tylko na to co w stażu. Czyli w stażu pracujesz , a potem masz w nosie...co jest bezsensem. Takie informacje uzyskałam od pani metodyk zasiadającej w komisjach (byłam u niej w piątek - 18.02) Nie zgadzam się z tym i dla Komisji opiszę również to co robiłam wcześniej i póżniej. Gorzej jak natknę się na nią na Komisji.
- jeśli chodzi o odchudzone teczki to oprócz dokumentów wymienionych w rozporządzeniu z okresu stażu dołącza się tylko "perełki" np. programy, resztę działań opisuje się bardzo dokładnie , ze zwróceniem szczególnej uwagi na efekty...podpisuje się osobiście i daje do potwierdzenia dyrekcji. Wtedy unika się tony papierów...co jest teraz niemile widziane. Nikt nie ma czasu tego oglądać.
I to by było na tyle w tym poście...problematyka awansu jest szeroka. Pytajcie...postaramy się odpowiedzieć. Izo! :P Pozdrawiam.

Mamy nowego, dawnego, "naszego" ministra, czyli wiceministra rolnictwa, a tu, w tym temacie Forum, jakoś o tym cicho-sza... Nie ma peanów ku czci, ani krytyki...
Mam pewne sprawy do Wiceministra Rolnictwa, Pana Tadeusza Nalewajka. W różnych mediach (i urzędach) publikuję do Niego, poniższy list otwarty:

LIST OTWARTY DO WICEMINISTRA ROLNICTWA TADEUSZA NALEWAJKA

Szanowny Panie Ministrze,
ośmielam się wystosować do Pana niniejszy list otwarty, ponieważ jest Pan władny udzielić pomocy w mojej dramatycznej sytuacji, będąc z nią w pewnym stopniu związanym. Z prośbami, jakie kierowałam do MRiRW, byłam każdorazowo odsyłana do dyrekcji szkoły.
Zwracam się więc do Pana Ministra, jako byłego i obecnego organu prowadzącego Zespół Szkół Rolniczych im. Jadwigi Dziubińskiej w Golądkowie, w którym byłam nauczycielką przez 36 lat, o podjęcie interwencji w sprawach mojego dalszego losu.
Odkąd wniosłam przeciwko dyrekcji Szkoły i Panu, jako ówczesnemu Pułtuskiemu Staroście, najpierw do NIK, a później do Prokuratury, uzasadnione podejrzenie o niegospodarność, m. in. w zakresie niejasnej sprzedaży części mienia Szkoły, w tym zabytkowego budynku starej Szkoły (śledztwo zostało umorzone, a obecny dyrektor określił niedawno tę sprzedaż, na łamach "Pułtuskiej Gazety Powiatowej" w nr 11 z 17.03.2009r., jako "niefrasobliwą") oraz odkąd publicznie zabronił mi Pan, jako Starosta, odnowienia z okazji Dnia Edukacji Narodowej w ubiegłym r. szk., ślubowania nauczycielskiego, choć miałam tylko, wg Pana ważne, komunistyczne ślubowanie z 1972r. i musiałam samowolnie złożyć ślubowanie zgodne z Kartą Nauczyciela, moje życie legło w gruzach.
Wkrótce po tych wydarzeniach zostałam skierowana na przymusowe badania lekarskie z sugestią choroby psychicznej do, m. in., Mazowieckiego Ośrodka Medycyny Pracy. Kiedy okazało się, że jestem zdrowa na ciele i umyśle, pozbawiono mnie dokumentów tożsamości zawodowej i jednocześnie wyrzucono z pracy.
Obecnie, od blisko 8 m-cy pozostaję bez pracy i dokumentów niezbędnych w poszukiwaniu nowego zatrudnienia lub skorzystania z emerytury. Nie posiadam ubezpieczenia zdrowotnego i społecznego. Z powodu braku dochodu nie mogę uzyskać kredytu w żadnym banku. Jako wdowa utrzymuję się wraz z chorującym synem (umiarkowany stopień niepełnosprawności) z jego renty rodzinnej, środków pozyskanych z wykupu polis ubezpieczeniowych na życie w PZU "Życie" S. A. oraz z doraźnych zapomóg i zaciągania długów u znajomych.

Na emeryture przejść nie mogę, bo wysokość tego świadczenia nie pozwoli mi na utrzymanie rodziny, w tym na leczenie i kształcenie syna. Ponadto skorzystanie z emerytury wymagałoby wcofania z Sądu Pracy pozwu o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne i przywrócenie mnie do pracy, do której wykonywania posiadam kwalifikacje, zamiłowanie i orzeczenie lekarskie oraz prawo kontynuowania jej do ukończenie 65 roku życia. Przejście na emeryturę jest też utrudnione z tego względu, że Sąd do tej pory nie rozpatrzył "kwestii prawidłowości świadectwa pracy", jakie należy załączyć do dokumentacji emerytalnej. (Świadectwo to nie zawiera m. in. przyczyny wypowiedzenia oraz okresów i rodzajów stanowisk pracy). Przyznanie mi emerytury przez ZUS jest też wątpliwe, skoro jedyny egzemplarz potwierdzenia nawiązania ze mną stosunku pracy opartego o mianowanie, został sfałszowany w aktach osobowych w szkole i właściwego aktu mianowania nie posiadam.
Przewód sądowy w Sądzie Pracy w Ostrowi Mazowieckiej ciągnie się już (łącznie z procedurą poapelacyjną) prawie rok. Większość rozpraw była odraczana za przyczyną dyrektora Szkoły.
(Zwolniono mnie niesprawiedliwie z pracy w bibliotece szkolnej i w Szkole dla Dorosłych z przyczyny niedotyczącej pracownika, tzn. zmniejszonej liczby oddziałów w szkole, choć nie zmniejszyło to mojego etatu na obu pełnionych stanowiskach. Godzin pracy zabrakło kilku nauczycielom przedmiotów humanistycznych, a zwolniono mnie jako nauczyciela-bibliotekarza wbrew prawu, tzn. dyspozycji art. 20 ust. 1 pkt 2 KN, która jednoznacznie określa, że stosunek pracy rozwiązuje się z tym nauczycielem, którego dalsze zatrudnianie w pełnym wymiarze jest niemożliwe - wyrzucono mnie, czyli nauczycielkę, dla której pracy w tej Szkole nie zabrakło w żadnym wymiarze. Moje stanowiska pracy nadal istnieją. Nauczyciele mają nadliczbówki, a w szkole zaocznej zatrudniono m. in. nową osobę. Dyrekcja uważając, że powinnam przejść na emeryturę, nie proponowała mi, jak innym nauczycielom, dodatkowej pracy. Po zwolnieniu otrzymałam natomiast zakaz wstępu na teren Szkoły. Odebrano mi też działkę warzywną, mimo iż należy się naszej rodzinie po zmarłym Mężu, nauczycielu tej Szkoły. W Szkole pracują emeryci (m. in. też zamiast mnie), niektórzy nauczyciele czynni mają dzięki mojemu odejściu wiele nadliczbówek, a mnie pozbyto się pod pretekstem zmniejszonej liczby uczniów i tym samym etatów).

W związku z powyższym liczę na interwencję Pana Ministra, jako organu prowadzącego, w zakresie przyznania Golądkowskiej Szkole drugiego etatu nauczyciela-bibliotekarza, który zostałby mi powierzony. O drugi etat dla biblioteki szkolnej (wówczas dla innej osoby), występowałam zanim zwolniono mnie z pracy, w piśmie do MRiRW z dn. 23 kwietnia 2008r. Występuję o to nadal nie tylko ze względu na moją gotowość do wykonania tej pracy, ale także z powodu długoletniego dyskryminowania i drastycznego zaniedbywania biblioteki szkolnej (nieuwzględnianej w planie finansowym szkoły), której, jeden nauczyciel-bibliotekarz nie będzie w stanie przywrócić do normalności: Przestarzały księgozbiór, katalogi z lat 60-tych, księgi inwentarzowe z wybrakowanymi w ponad 50% pozycjami, wymagają systematycznych, żmudnych prac. Właściwie tę bibliotekę należy zorganizować od nowa.
Będąc związanym ze Szkołą, być może pamięta Pan Minister, że przez wiele lat w bibliotece szkolnej odbywały się przyjęcia studniówkowe dla nauczycieli i goszczących władz. Zsunięty pod ścianę księgozbiór i sprzęt, służyły do przybijania gwoździami do regałów, dekoracji umilającej ucztowanie. Aż do ubiegłego r. szk. pomieszczenie biblioteki sprzątał nauczyciel-bibliotekarz (w tym mycie podłóg, pranie firan itp.). W latach 2004-2008 biblioteka składała się z dwóch pomieszczeń zlokalizowanych w budynku internatu i budynku szkoły, w których pracowałam w ramach 30-godzinnego etatu nauczyciela-bibliotekarza.
W wyniku moich 4,5-letnich zabiegań o zintegrowanie obu tych pomieszczeń, uczyniono to dopiero w bieżącym r. szk., czyli po niesprawiedliwym wypowiedzeniu mi pracy.
W obecnej bibliotece zintegrowanej ze szkolnym centrum multimedialnym, jeden nauczyciel bibliotekarz nie może rzetelnie wykonywać swoich obowiązków, tzn. m. in. wypożyczać książek, obsługiwać czytelni, opiekować się centrum multimedialnym i w weekendy udostępniać księgozbiór słuchaczom Szkół dla Dorosłych. Poza tym w Szkole posiadającej internat, biblioteka powinna być czynna, nie tylko w czasie lekcji, ale także po południu, zwłaszcza, że mieszkańcy w internacie nie mają dostępu do komputerów z internetem. Jeden bibliotekarz w szkole średniej z internatem i szkołą zaoczną, musi wyjątkowo ciężko pracować lub być jedynie stróżem księgozbioru i komputerów, czasem wypożyczającym lektury, przeświadczonym, że młodzież do biblioteki się nie garnie, a z komputerami i internetem dobrze sobie radzi. Jeśli jednak nauczyciel-bibliotekarz będzie chciał pracować rzetelnie i oprócz opieki nad księgozbiorem (czyli m. in. codzienną pracą dokumentacyjną biblioteki), zechce zachęcać młodzież do odwiedzania biblioteki (czyli ściągać ją tam, czemu obecny dyrektor jest przeciwny), oraz współpracować z uczniami w czytelni i uczyć ich korzystania z ogromu różnej jakości informacji w internecie - pełnienie przez niego funkcji dydaktyczno-wychowawczych, bez współpracownika, będzie bardzo ciężkie i obiektywnie utrudnione. Dlatego walczyłam, i walczę, o przydzielenie Szkole drugiego eatatu nauczyciela-bibliotekarza.

Druga sprawa, w której jest Pan Minister władny podjąć skuteczną interwencję, dotyczy właściwie resortu sprawiedliwości, ale i ten nie jest Panu przecież obcy. Podległa Panu Ministrowi Szkoła nie doręczyła mi, do tej pory, zgodnego z prawem potwierdzenia mianowania z mocy prawa, tj. aktu mianowania z września 1982r. Jedyny jego egzemplarz został sfałszowany pod względem wykształcenia, wynagrodzenia i podpisu, w aktach osobowych w Szkole, co przypadkowo wykryłam przeglądając swoją teczkę w dn. 22.11.2007r., pod kątem aktów mianowań związanych ze ślubowaniem nauczycielskim. Zaistnienie przestępstwa potwierdziła w dn. 25 kwietnia 2008r. i w dn. 29 października 2008r. Prokuratura w Wyszkowie i zajmuje się tym nadal czyli od 17 m-cy. Do dziś nie posiadam potwierdzenia mianowania czyli aktu z 1982r. Nie mogę też posługiwać się dokumentami wydanymi na podstawie sfałszowanego, a więc aktem nadania stopnia nauczyciela mianowanego (2000r.) i dyplomowanego (2004r.), bo są nieważne. Nie mam prawa poszukiwać pracy w żadnej szkole, bo nie mogę udokumentować potencjalnemu pracodawcy, że jestem nauczycielem zatrudnionym na podstawie mianowania i dyplomowanym, gdyż ZSR w Golądkowie nie potwierdził tego. Także jako ewentualna emerytka nie będę mogła podjąć pracy w żadnej szkole, chyba, że jako stażystka. (Tak jak urodziłam się mocą prawa Boskiego i muszę mieć na to dowody: metrykę, dowód osobisty, tak muszę mieć dokument potwierdzający mianowanie mnie z mocy prawa stanowionego, czyli nawiązania ze mną stosunku pracy).
Dlatego zwracam się do Pana Ministra, jako jedynej instancji odwoławczej od poczynań dyrekcji Szkoły, o podjęcie interwencji w sprawie udostępnienia mi potwierdzenia mianowania z mocy prawa, czyli odtworzenia sfałszowanego aktu mianowania z dn. 01.09.1982r., w taki sposób, aby inne dokumenty wydane na jego podstawie były ważne. (Podkreślam, że dyrektor ZSR w Golądkowie dwukrotnie stwierdził, że mój stosunek pracy wygasł z dniem 31 sierpnia 2008r., co w świetle przepisów prawa (KN I KP) oznacza potraktowanie mnie jak osobę zmarłą lub przestępcę).

Liczę na to, że Pan Minister, realizując swoje ambicje w kolejnych ministerstwach, uszanuje też aspiracje nauczycielki pragnącej, zgodnie z kwalifikacjami, zamiłowaniami, doświadczeniem i zdolnościami oraz orzeczeniem lekarskim, dopracować do wieku określonego Kartą Nauczyciela, w Szkole, z którą jest związana od tak wielu lat.
W załączeniu do tego listu zamieszczam podanie o umożliwienie mojej rodzinie dalszego użytkowania małej działki warzywnej (ok. 1,5 ara) po zmarłym Mężu, nauczycielu ZSR w Golądkowie, który nie dożył emerytury w tej Szkole, a rentę po nim otrzymuje Jego syn. Dyrektor Szkoły uważa tę sprawę za nieważną. (Od 8 m-cy twierdzi, że działka mi się nie należy, ponieważ nie jestem już pracownikiem szkoły, choć wypowiedzenie pracy jeszcze się nie uprawomocniło).

Zgodnie z wcześniejszą dyskusją o zaginionych postach wracam do dyskusji, która będzie kontynuowana na spotkaniu w Sztumie o sytuacji w oświacie polskiej.
Kiedy w roku 1999 w naszym kraju wprowadzano reformy w tym reformę oświaty wydawało się, że nadchodzą zmiany, ale już na początku wprowadzania tych reform, okazało się, że jest ich za dużo jak na raz. Nasze państwo nie było w stanie udźwignąć tak wielu wyrzeczeń i nie było przygotowane do tak trudnego egzaminu. Te wątpliwości miały nie tylko różne ugrupowania partyjne z opozycji, ale i większość społeczeństwa. Praktycznie każda z reform przyniosła ofiary a konsekwencje tych reform widzimy do dziś. Można by powiedzieć, że w tym roku zakończyła się reforma oświaty, która nas nauczycieli dotyczy bezpośrednio. Nadszedł czas refleksji i zadania sobie pytania co dalej?. Spróbujmy przeanalizować etapu wdrażania tej reformy, jej zamierzenia i osiągnięcia. Czy rzeczywiście osiągnięto sukces i jaki on miał być?
Pierwszym etapem reformy była likwidacja ośmioklasowej szkoły podstawowej
i wprowadzenie gimnazjów. Nasuwa się od razu pytanie czy była taka potrzeba, czy po prostu trzeba było coś zrobić? Założenie było takie, aby młodzież z gimnazjów nie miał kontaktu bezpośredniego w uczniami ze szkół podstawowych. Okazało się, że nie ma takich możliwości, bo trzeba by dla gimnazjów przeznaczyć dodatkowe budynki, których nie było
i nie będzie. Powstały tzw. zespoły szkół gdzie na parterze była podstawówka a na piętrze gimnazjum. To przykładowe rozwiązanie, których było najwięcej i które pozostały do dziś i pewnie nic w tej kwestii się nie zmieni.
Kolejnym minusem tego rozwiązania było pogorszenie pracy wychowawczej z młodzieżą. Powstało kilka etapów nauczania i wychowania. Pierwszy etap to nauczanie zintegrowane. Dzieci są ze sobą od klasy I do III i są wychowywani przez jednego nauczyciela. W klasie IV dostaje je nowy nauczyciel, który zaczyna prowadzić pracę pedagogiczną z dziećmi do klasy VI tj. 3 lata i tutaj kończy się praca z grupą dzieci, w której przy dobrych układach zaczęło się osiągać jakieś wyniki. Dzieci idąc do gimnazjum. Niestety, tutaj już nie jest tak kolorowo. Klasy nie mogą w całości przejść do klasy gimnazjalnych z różnych powodów, ale na pewno nie z powodu kontynuowania pracy wychowawczej. Nauczyciel gimnazjum ma najwięcej pracy do zrobienia. Po pierwsze dostaje dzieci zebrane z różnych klas a często z różnych miejscowości. Musi scalić klasę i wypracować jakiś model z nową grupą całkiem inną niż w szkole podstawowej. Wiadomo, że proces integracyjny młodzieży gimnazjalnej nie trwa miesiąc czy dwa miesiące. Jest to proces, który trwa często kilka lat. Niestety w gimnazjum na to nie ma czasu. Dzieci uczą się trzy lata i kończą szkołą w momencie, kiedy zaczynają tworzyć jakiś kolektyw. Kontynuując swoją naukę trafiają do różnych szkół ponadgimnazjalnych, co jest równoznaczne z nowymi zespołami klasowymi i tutaj zaczyna się od nowa proces integrowania i wychowania młodzieży. Niestety w tym modelu wychowania nie mamy możliwości wykształtowania takiej młodzieży, która potrafi prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie. Wiedzą o tym Ci, którzy pracowali w szkole podstawowej ośmioklasowej, gdzie na przygotowanie dzieci do życia w społeczeństwie nauczyciel miał 5 lat.
Idzie za tym również jakość i poziom wiedzy uczniów, bo widomym jest, że wychowanie i nauka muszą iść wspólnie w parze.
Jako przykład założeń reformy miało być wyrównywanie szans dla dzieci ze wsi. Niestety w tej kwestii niewiele się udało. No, jeśli mówimy o zamknięciu wiejskich placówek i zwolnieniu kilku tysięcy nauczycieli to oczywiście sukces został osiągnięty. Młodzież zaczęto dowozić do szkól z okolicznych wiosek gdzie do punktu odbioru dzieci muszą iść pieszo po kilka kilometrów i tak naprawdę nikogo to nie obchodzi.
Co do wyrównywania szans dla tych dzieci to chyba tych szans dzieciaki za wiele nie miały. Większość zajęć dodatkowych odbywa się w szkoła po zajęciach lekcyjnych a autobusy dowożące dzieci do szkoły odjeżdżają zaraz po ostatniej lekcji odbywającej się w szkole. Trudno takiemu dziecku brać udział w takich zajęciach, no chyba, że do domu pójdzie pieszo.
Kolejną ciekawą rzeczą, jaką wprowadzono wraz z reformą to awans zawodowy nauczycieli. To chyba jest największy niewypał, jaki reformatorzy wprowadzili.
Nauczyciel kończący studia pełen werwy, pomysłów i zapału idzie do swojej pierwszej pracy- szkoły.
Na samym początku zwala go z nóg pensja, jaką będzie dostawał przez najbliższe 4 lata. Pełen nadziei na to, że po tym okresie, gdy stanie się nauczycielem kontraktowym zarobi tyle, że już mu na opłaty wystarczy. Na razie niech se nie myśli o doskonaleniu zawodowym, bo mu kasy nie starczy, ale nie to jest problem, bo problem przeżycia miesiąca z tej pensji to jego problem. Ciekawostką natomiast jest to, że musi teraz wykazać się, co zrobił przez te ostatnie trzy lata, bo jak rozpocznie staż to teczkę trzeba z czegoś zrobić. Zaczyna się robienie cudów w szkole: konkursy, przedstawienia, zajęcia dodatkowe, jasełka skeczyki, wycieczki, rajdy itd., bo trzeba się wykazać i przy łaskawości dyrekcji szkoły otrzymuje upragniony stopień awansu zawodowego. Rok przerwy na złapanie oddechu. Zaczyna być normalnym człowiekiem i stać już go na jakieś czasopismo czy książkę. Zaczyna się kolejny etap w życiu młodego nauczyciela- awans na nauczyciela mianowanego. Teraz trzeba się trochę wysilić, bo zdajemy egzamin w jednostce prowadzącej. No i wymyśla się od początku, ale już z większą werwą i rozmachem. Nawiązywanie współpracy z poradnią, firmami różnego pokroju i instytucjami różnego typu. Papiery muszą mieć poważną rangę. Po kolejnych trzech latach robienia różnych ciekawych rzeczy stajemy się nauczycielem mianowanym. Znowu przerwa. Teraz, co mądrzejsi kupują sobie komputer jadą na wycieczkę, bo już nazbierali sobie i stać ich w końcu zwłaszcza, że już należą do kasy zapomogowo- pożyczkowej. Rok przerwy- teoretycznie znowu odpoczywamy i nie robimy w szkole nic, bo się przez trzy lata napracowaliśmy. Niech się wykazują ci, którzy są w trakcie awansu zawodowego. Po roku przerwy startujemy do ostatniego etapu naszej kariery zawodowej. Schemat się powtarza, zresztą zasługi możemy sobie przenieść z poprzedniego stażu, ale parę imprez w szkole trzeba zrobić. No i egzamin przed szanowną komisją, która nie zawsze wie, o czym mówimy, bo eksperci nie mają zielonego pojęcia o naszej pracy tylko na podstawie teczek nas oceniają. Nie ważne są nasze osiągnięcia, ale jak ładnie zrobiona jest teczka. No i nie daj boże wstawić za mało klipartów i teczka nie będzie kolorowa to szanse zdania egzaminu są marne, chyba, że ktoś jest pyskaty. Tak w skrócie dobrnęliśmy przez około 16 lat pracy do najwyższego stopnia awansu. Mamy wszystko. Teraz pora odpocząć. Zaczynamy najpierw jak ktoś nie zrobił tego wcześniej, odpoczynek na urlopie zdrowotnym. Przecież nam się należy po tak ciężkiej harówce. Później wracamy do szkoły i broń Boże, aby ktoś coś od nas chciał. Niech się wykazują ci, którzy się awansują, oni teraz muszą zbierać papiery do teczki. Tyle dygresji.
Na porządek dzienny weszły już kursy, szkolenia i inne formy doskonalenia zawodowego. Mamy masę pracy w różnych komisjach i sekcjach.
I cóż się teraz okazuje? Fakt jednak jest taki, iż nauczyciele dyplomowani są za drodzy w utrzymaniu. Przy obecnej formie finansowania oświaty są pierwsi do zwolnienia, a na pewno nie znajdą żadnej pracy- są za drodzy. Słyszymy nardzo ciekawą motywację dyrektorów szkól, że nauczyciel dyplomowany posiada już duże doświadczenia i pracę sobie znajdzie a tychzaczynających pracę trzeba wziąć pod opiekę i zatrudniać ich w pierwszej kolejność. Motywacja całkiem logiczna i wyjscie się znalazło. Spotykamy się już z sytuacjami zwolnień nauczycieli dyplomowanych i zatrudnianiu w ich miejsce dwóch nauczycieli stażystów. A miało być tak, że pieniędzy wszystkim wystarczy- miało.
Nie wiem czy ktoś zauważył, że pisząc o awansie zawodowym nauczyciela i tym wszystkim, co on robi podczas tego awansu nie wspomniałem, że nauczyciele jeszcze nauczają i wychowują. Fakt są tacy, którzy jeszcze to robią, mają jakieś osiągnięcia, ale na pewno nieawansujący się. Nic dziwnego nie ma na to czasu.
I chyba ostatni element naszej reformy to reforma szkolnictwa ponad gimnazjalnego. Można by pomyśleć, że już po tylu faulach do tej pory nasi decydenci się czegoś nauczyli. Okazuje się jednak, że nie. Polikwidowano szkoły techniczne wymyślono licea profilowane jakby ich nie było, skrócono czas nauki no i wspaniała matura, która tak naprawdę chyba z maturą nie ma nic wspólnego. Współczuję tylko tej młodzieży, że nie będą mieli okazji zdać prawdziwego egzaminu dojrzałości- bo jak nazwać ten cyrk, który zaczyna się w kwietniu a kończy w czerwcu? Oczywiście związany z tym nabór na studia odbył się wyjątkowo bezproblemowo. Najciekawszy był przydział punktów dla tych co zdawali maturę starą i nową i związane z tym przyjmowanie na wybrane kierunki na studia. Te uczelnie, które robiły i tak swoje egzaminy w różnych formach przyjęły maturzystów zgodnie ze swoimi zasadami i wtedy szanse mieli wszyscy jednakowe. Jak widać nie zawsze stare jest złe. Nie wspomnę tutaj o poziomie wiedzy maturzystów zwłaszcza z przedmiotów ścisłych. Z wypowiedzi rektorów gdańskich uczelni wynika, że aby rozpocząć normalne realizowanie programu studiów należy zorganizować dodatkowe godziny wyrównawcze dla studentów I roku. Można by mieć pretensję do nauczycieli, ale tak naprawdę to kiedy oni mają uczyć?
Szkoda gadać i tak wszystko jest bardzo dobrze
I tak kończąc swoje wywody zaczynam się zastanawiać nad wnioskami. O co tu chodzi? Na pewno o kasę, bo jak nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o kasę. Nie prawdą jest, że nie ma pieniędzy. Nie ma ich dla ludzi są dla elity i oni nie mając zielonego pojęcia o funkcjonowaniu społeczeństwa, zapatrzeni w swoje biznesy, nie są zainteresowani wykształceniem społeczeństwa. Czyżby dewizą stało się powiedzenie, że głupim społeczeństwem lepiej się rządzi?
My nauczyciele niestety też popadliśmy w ten nurt i dopóki nie zwrócimy uwagi na sytuację Edukacji w naszym kraju, naszym władzom to nie wiele będziemy mieli wspólnego z oświatą.